Ma­my obec­nie do czy­nie­nia z „po­ło­wicz­nym lock­dow­ne­m”. Punkty usługowe są w większości otwarte i chy­ba każ­da z nas od­wie­dzi­ła już fry­zje­ra, a mo­że i ko­sme­tycz­kę. Mimo to, wie­le osób stara się ograniczać do minimum jakiekolwiek kon­tak­ty z le­ka­rza­mi – nie mó­wiąc już zdecydowaniu się na operację plastyczną. Czy słusz­nie? O to, a także o ogól­ne tren­dy w me­dy­cy­nie es­te­tycz­nej py­ta­my dok­to­ra Ada­ma Ka­le­ciń­skie­go, le­ka­rza spe­cja­li­stę i za­ło­ży­cie­la wro­cław­skiej kli­ni­ki Noa Cli­nic.

Panie doktorze, na początek prosiłabym o kilka słów o Panu i Pana doświadczeniu. I oczywiście o tym, czym jest Noa Clinic.

Już od wielu lat jestem bardzo mocno związany z medycyną estetyczną i chirurgią plastyczną. W 2002, w Szpitalu Kolejowym we Wrocławiu, ukończyłem specjalizację i od tego czasu prowadzę prywatną praktykę chirurgiczną w zakresie właśnie chirurgii estetycznej. Zdobycie tak szerokiej wiedzy, jaką mam teraz, a także doświadczenia, zajęło dużo czasu, ale zdecydowanie było warto. Odbyłem liczne staże w Polsce i za granicą: staż w Lille w Klinice Chirurgii Plastycznej i Rekonstrukcyjnej pod kierownictwem prof. Pellerina w latach 2000-2001, w Wielkiej Brytanii w latach 2004-2005, a także w Tel Awiwie w 2017 w szpitalu uniwersyteckim. Uczestniczyłem również w wielu konferencjach naukowych. Od 2009 prowadzę Noa Clinic.

Czy uważa Pan, że dobrze wykonana metamorfoza może realnie zmienić życie pacjentów? A może pamięta Pan przykład pacjenta, który pojawił się w klinice z problemem ograniczającym normalne funkcjonowanie i będącym dla niego przytłaczającym kompleksem?

Zdecydowanie tak. Odwiedziło nas wielu pacjentów, którzy nie żyli pełnią życia właśnie przez to, że ograniczało ich własne ciało. Dodatkowo trzeba pamiętać, że często defekt estetyczny wiąże się z problemami zdrowotnymi, co również uniemożliwia wykonywanie pewnych czynności. Również z ich opowieści wiem, że przez wielu ludzi, którzy nie mają takich problemów, jest to bagatelizowane, a czasami wręcz wyśmiewane. Spotykają się z komentarzami typu „w czym przeszkadzają Ci te opadające powieki?” Pamiętam pacjentkę, która zmagała się z problemem zbyt dużych piersi. Była to młoda dziewczyna, która wstydziła się chodzić na plażę czy rozbierać w publicznych szatniach, ze względu na spojrzenia i komentarze innych. Poza tym, było to dla niej ogromne obciążenie, które wpływało negatywnie na jej kręgosłup. Na pierwszą wizytę kontrolną, która odbyła się po zabiegu redukcji biustu, przyszła zupełnie inna kobieta – uśmiechnięta, pewna siebie i w letniej sukience, której w końcu nie wstydziła się nałożyć.

Z jakimi problemami pacjenci pojawiają się najczęściej? Zakładam, że istnieją jakieś najpopularniejsze zabiegi.

W przypadku kobiet, w czołówce nadal jest operacja plastyczna piersi oraz liposukcja – głównie brzucha. Okazuje się, że są to te partie ciała, które często obniżają samoocenę pacjentek, zwłaszcza tych po ciąży lub po spektakularnej utracie wagi. Ale wbrew pozorom, mężczyźni wcale nie zostają w tyle z zabiegami. Najczęściej decydują się na ginekomastię, a w czołówce pozostaje też korekta nosa oraz powiek.

Jak przebiega współpraca z takim pacjentem, krok po kroku, czyli konsultacja i badania? Jak wygląda proces przygotowania do zabiegów?

Rozpoczynamy oczywiście od konsultacji. Omawiamy wtedy dokładnie problem pacjenta, jak będzie przebiegał zabieg oraz późniejszą rekonwalescencję. Jest to bardzo ważny etap, bo często pacjenci dopiero wtedy uzmysławiają sobie powagę zabiegu – bywa również tak, że po pierwszej konsultacji rezygnują. Dodatkowo kierujemy pacjenta na wszystkie niezbędne badania, aby wykluczyć wszelkie problemy zdrowotne, mogące utrudnić przebieg operacji. W Noa Clinic podchodzimy do tego bardzo poważnie. Z doświadczenia wiemy, że nie każdy pacjent jest psychicznie gotowy, aby poddać się operacji, dlatego dążymy do tego, żeby każdy poczuł się zrozumiany i poddany odpowiedniej opiece.

W jaki sposób dbacie o bezpieczeństwo podczas zabiegów? Szczególnie teraz, kiedy pacjenci boją się korzystać z usług w takich miejscach? Na pewno ważne jest, aby każda z nich czuła się bezpiecznie i miała odpowiednią opiekę.

Bezpieczeństwo, zarówno pacjenta, jak i osób wykonujących zabieg, zawsze jest dla nas najważniejsze. W obecnej sytuacji, z wiadomych względów, jesteśmy na tym punkcie szczególnie wyczuleni. Każda osoba, która odwiedza naszą klinikę, ma mierzoną temperaturę i wypełnia odpowiedni formularz. Stan zdrowia personelu także jest stale monitorowany. Do tego jesteśmy wyposażeni w jednorazowe fartuchy medyczne, maseczki i przyłbice. Każde pomieszczenie oraz wykorzystywany sprzęt są na bieżąco dezynfekowane, ale to jest u nas standardowe postępowanie, które praktykowaliśmy jeszcze przed epidemią.

Czy nie uważa Pan, że „połowiczny lockdown”, który nadal obowiązuje, jest odpowiednim momentem na skorzystanie z zabiegów, pomimo panującego niepokoju? Pogorszenie cery przez ciągłe noszenie maseczki lub dodatkowe kilogramy, to jedne z problemów, które spowodowała cała ta sytuacja.

Jak najbardziej. Tak jak wspomniałem, w Noa Clinic zachowujemy najwyższe standardy higieny i bezpieczeństwa, dużo bardziej restrykcyjne, niż w większości miejsc publicznych. Pacjenci nie mają więc czego się obawiać. A rzeczywiście, po sytuacji, która nas wszystkich spotkała, zabiegi często są zbawieniem. Praca w domu nie sprzyja aktywności fizycznej, a nawet podstawowym zabiegom pielęgnacyjnym, z których dużo osób korzysta poza domem. Teraz jest więc odpowiedni moment, aby skorzystać chociażby z liposukcji czy z medycyny estetycznej – przywrócenie skórze blasku i nawilżenia, utraconego przez siedzenie w domu, to dla nas tylko kilkanaście minut.

Zwłaszcza, że ten okres wiąże się z rozpoczęciem lata. Zauważył Pan, na przestrzeni lat, że jest on najbardziej oblegany przez pacjentów?

Zdecydowanie. Co prawda jest spora grupa, która myśli o tym dużo wcześniej i do wakacji zaczyna się przygotowywać już zimą czy wiosną. Ale nie da się ukryć, że od lat panuje pewna zauważalna tendencja – ludzie decydują się na zabiegi na ostatnią chwilę. Nie do końca jest to coś, co pochwalam. Wiele zabiegów, zwłaszcza chirurgii plastycznej, wymaga dłuższej rekonwalescencji, unikania aktywności. Podczas wakacji, dla niektórych, jest to trudne.

A może nastąpił gwałtowny wzrost lub spadek zainteresowania medycyną estetyczną i plastyczną w porównaniu do np. zeszłego roku?

Można zauważyć, że wiele osób nadal boi się wizyt w miejscach publicznych, a tym bardziej w klinikach czy gabinetach. W dodatku Noa Clinic musiało niestety zostać zamknięte na czas pandemii, co również przyczyniło się do spadku wykonywanych zabiegów. Ale na szczęście wracamy, pierwsze zabiegi już się odbyły, więc mamy nadzieję, że coraz więcej osób wyjdzie ze swojej strefy komfortu i przestanie obawiać się konsultacji medycznych oraz zabiegów.

Zabiegi, które teraz wybierają pacjentki, różnią się od tych z poprzednich lat, kiedy sytuacja nie była związana z pandemią?

Póki co, nie odbiegają one od tego, co wybierano do tej pory. Nadal jest duże zainteresowanie liposukcją, powiększeniem biustu czy ginekomastią. W przypadku medycyny estetycznej króluje kwas hialuronowy i mezoterapia mikroigłowa.

Co Pan sądzi o nadmiernej ilości zabiegów chirurgicznych lub o takich, które zostały wykonane w widocznie przesadzony sposób? Gdy przychodzi do kliniki pacjent, który jest tego odzwierciedleniem, jak Pan reaguje? Zdarzyło się, że pacjentowi odmówiono zabiegów w Noa Clinic z tego powodu?

Tak jak w innych przypadkach, wychodzę z założenia, że co za dużo, to niezdrowo. Jest to jednak indywidualna decyzja każdej osoby, a my nie odpowiadamy też za pracę wykonaną w innych klinikach. Mimo to, zdarzyło nam się odmówić, właśnie ze względu estetycznych. Wiele razy odmówiliśmy też przez nierealne oczekiwania pacjenta, gdy jego stan zdrowia nie pozwalał na wykonanie wybranego przez niego zabiegu.

Zależy Wam na promowaniu naturalnego piękna, jedynie podkreślonego zabiegami, czy wykonujecie każdy zabieg, bez względu na wymagania pacjenta?

W Noa Clinic wychodzimy z założenia, że czasami operacja plastyczna może przynieść więcej szkody, niż pożytku. Dlatego na konsultacjach z pacjentami jesteśmy bardzo ostrożni i staramy się przedstawić im najkorzystniejsze rozwiązania. Nieraz zdarzyło mi się rozmawiać z osobami, które oczekiwały przesadzonych efektów, nie pasujących na przykład do ich proporcji ciała. W takich momentach staram się tłumaczyć, jak przykre konsekwencje mogą się z tym wiązać i przekonać pacjenta do delikatniejszej ingerencji w jego ciało.

Noa Clinic obsługuje nie tylko pacjentki z Polski, przyjeżdża również wiele osób z zagranicy. Dostrzega Pan jakieś różnice kulturowe w zakresie medycyny estetycznej i plastycznej? Jakie zabiegi królują w różnych państwach?

Wbrew pozorom, pacjentki z Wielkiej Brytanii i ich preferencje nie różnią się zasadniczo od pacjentek z Polski. Kulturowe różnice są niewielkie, a większość zabiegów się powtarza.

Dziękujemy za rozmowę.

 

 

Materiał powstał we współpracy z Noa Clinic.