Stylista fryzur jest jak dobry detektyw. Wystarczy, że spojrzy na włosy, by dowiedzieć się o nich wszystkiego – w jaki sposób je pielęgnujesz, stylizujesz, czy nakładasz regularnie maseczki. Ale o ile na małe niedociągnięcia może przymknąć oko, to jest jeden, kategoryczny błąd, który doprowadza każdego fryzjera do szewskiej pasji.

Cała sprawa opiera się o jeden kosmetyk, który powinien znaleźć się na łazienkowej półce u każdej z nas. Mowa o sprayu zabezpieczającym włosy przed wysoką temperaturą. Nie chodzi jednak o sam fakt ich stosowania, tyle co o sposób użycia. Większość z nas nie stosuje termoochrony w prawidłowy sposób.

Dieta dla włosów czyli co jeść, by mieć mocne i lśniące pasma przez cały rok

Stwierdzenie mniej znaczy więcej jest w tym przypadku zasadne. Żadne włosy nie lubią przesadnego obciążenia produktem, ale zbyt mała ilość to także błąd, którego lepiej się wystrzegać, jeśli nie chcemy przesuszyć pasm. O co więc tak naprawdę chodzi stylistom fryzur?

Ludzie zapominają o ponownym nałożeniu sprayu po wysuszeniu włosów i przed rozpoczęciem stylizacji. Zazwyczaj schemat jest prosty: na wilgotne włosy nakładamy zabezpieczający krem lub spray i przechodzimy do suszenia włosów suszarką. Po czym od razu sięgamy po kolejne narzędzia do stylizacji.  Zazwyczaj chodzi o prostownicę. W tym tkwi cały błąd, który osłabia i przesusza pasma.

Balerina Bun to zachwycające, romantyczne upięcie włosów

Prawidłowy sposób stosowania polega na podwójnym użyciu kosmetyku: przed suszeniem włosów, a następnie jeszcze raz, przed przystąpieniem do ich stylizacji.

W związku z tym już wiesz, co powinnaś zrobić za każdym razem, gdy suszysz włosy i sięgasz po prostownice.

Truskawkowy brąz. Romantyczna propozycja na nadchodzącą jesień