Wyobraź sobie, że pewnego dnia nienazwane miasto ogarnia epidemia. I zupełnie jak u Saramago nie oszczędza nikogo. Dzieci, starców, kobiet, mężczyzn. Ludzi dobrych i złych. Większość dosięgniętych epidemią żyje w samotności, z czego aż dwadzieścia procent podejmuje próby samobójcze. Tyle samo zresztą operuje się plastycznie. Epidemia lęku przed brzydotą zbiera potężne żniwo.

I choć miasto może zaistnieć wyłącznie w twojej wyobraźni, dysmorfofobia istnieje w realu. Jest wyniszczającą fiksacją na punkcie wyobrażonej deformacji ciała. Z reguły mózg stwierdza wtedy, że pewne części ciała są inne niż w rzeczywistości. Obsesyjna troska o wygląd splata się z samodeprecjonowaniem oraz destrukcyjnymi zachowaniami społecznymi. Pomysł bycia brzydkim sam w sobie nie jest chorobliwy, pisał już w 1891 roku włoski psychiatra Enrico Morselli.

Dlaczego Instagram jest pełen klonów?

Według owej idei każdy człowiek ma prawo do niepewności, kompleksów, niskiej samooceny, subtelnych uszczypliwości w stosunku do samego siebie. Zdrowa samokrytyka, trzymająca się w odpowiednich granicach, występuje u wielu osób o doskonałym zdrowiu psychicznym. Do niewyobrażalnej katastrofy dochodzi jednak wtedy, kiedy pomysł fizycznej deformacji utrwala się i agresywnie powraca, by zmonopolizować uwagę i nie odpuścić mimo wzmożonego wysiłku chorego.

Psychiatra dr Michał Feldman z Poradni Dysmorfofobii w Centrum Terapii Dialog wyjaśnia, że dysmorfofobia w dosłownym tłumaczeniu oznacza lęk przed brzydotą. To jednak wprowadza w błąd. Chorujący na dysmorfofobię nie mają żadnego problemu z brzydkimi rzeczami, osobami. Dysmorfofobia nie zalicza się więc do fobii, czyli izolowanych lęków. Osoby z dysmorfofobią są przekonane o swojej brzydocie, której się nie boją, tylko brzydzą, a tego nienawidzą. W najnowszej klasyfikacji chorób psychicznych DSM-5 dysmorfofobia zmieniła nazwę na cielesne zaburzenie dysmorficzne. „Na pewno nie choruję na dysmorfofobię. Jestem tylko spasiona i obrzydliwa”, to słowa Alicji, której żadna z was nie opisałaby w ten sposób. Kobieta, która przede mną stoi, ma twarz anioła, wielkie oczy, gładką cerę i figurę seksbomby.

7 rzeczy, które zrozumie tylko nieśmiała osoba

Te same nuty grają codziennie w głowach tysięcy kobiet: krzywe nogi, niedorzeczny nos, zbyt wielki brzuch, wady skóry. Pojawiają się podczas codziennych spraw: czytania, przy stole, w rozmowie. O każdej porze dnia i nocy. W jaki sposób rozpoznać zatem, że nie przekraczamy niebezpiecznych progów?

Więcej na temat dysmorfofobi przeczytasz w najnowszym numerze magazynu Cosmopolitan. 

 

 

cosmo_09_19 źródło: Cosmopolitan