Jeden problem, który towarzyszy mi niezmiennie od wielu lat to uporczywe i nieustanne wysuszanie się skóry. Mam stwierdzone łojotokowe zapalenie skóry, które również wpływa na jej przesuszenie. Głównym powodem jest oczywiście niewłaściwa pielęgnacja – bardzo długo używałam kosmetyków, które albo zapychały moją skórę, albo niedostatecznie ją nawilżały. Długo szukałam ideału i chyba właśnie go znalazłam. Przetestowałam maskę intensywnie nawilżającą od polskiej marki KOI Cosmetics. Oto dlaczego warto się na nią skusić!

ZOBACZ TEŻ: ZAFUNDUJ SKÓRZE CERAMIDY! OTO SPOSÓB NA ZIMOWĄ OCHRONĘ [RECENZJA KREMU DR.JART+]

Na co dzień nie noszę mocnego makijażu. Stosuję krem w filtrem i regularnie oczyszczam skórę. Ale wystarczył mocniejszy, lepiej kryjący podkład, by moja cera wyglądała jakbym właśnie wróciła z pustyni. Skłonności do przesuszania skóry mam od okresu dojrzewania – nadmiar sebum i jednocześnie sucha skóra? To moja prawdziwa bolączka.

Tymczasem w ręce wpadła mi intensywnie nawilżająca maska od KOI Cosmetics. Kilka słów o marce: jest to polska, rodzinna firma założona przez mamę i córkę. Połączyły swoje doświadczenia i wiedzę, aby stworzyć kosmetyki, które utrzymają skórę w dobrej kondycji bez nadmiernego obciążania. Jak same o sobie mówią, testują i dopracowują skład do momentu, aż uznają go za perfekcyjny. W przeciwnym razie żaden produkt nie może opuścić ich pracowni.

Razem z maską do testów dobrałam drobnoziarnisty peeling od KOI – oba produkty są zamknięte w małych, szklanych słoiczkach, które wyglądają i pachną przecudownie. I chociaż peeling sprawdził się u mnie naprawdę świetnie, to jednak maska jest tym kosmetykiem, który zdobył moje serce.

ZOBACZ TEŻ: PAPITEST: Przybory do makijażu (Pędzelki, zalotki, aplikatory & inne akcesoria)

Ciekawa w dotyku struktura, która jest bardzo masełkowata i delikatna, stanowi naprawdę przyjemną odmianę od lejących się czy wręcz klejących maseczek. Z łatwością rozprowadza się ją po twarzy, nie szczypie ani nie podrażnia skóry. KOI zaleca ją stosować zamiast kremu na noc, bez spłukiwania. W składzie znajdują się naturalne oleje z substancjami nawilżającymi takimi jak niacynamid czy skwalan, regenerująca alantoina praz probiotyczne kultury bifidowe.

Słowem skrótu: koi, nawilża i regeneruje wysuszoną skórę. Nie poradził sobie wprawdzie u mnie z zaczerwienieniami, ale i tak uważam, że jest godnym polecenia kosmetykiem. Rano nie czułam nieprzyjemnego podrażnienia oczu od przypadkowego przeniesienia produktu w okolice powiek.

Z ręką na sercu mogę polecić każdej osobie, która boryka się z przesuszającą się skórą bądź szuka intensywnie nawilżającej maseczki na noc. Można ją kupić online na stronie marki koicosmetics.pl oraz w 3 sklepach w Polsce. Jeśli miałyście też przyjemność je testować, koniecznie dajcie nam znać!

 

 

View this post on Instagram

 

A post shared by KOI rich cosmetics (@koi_cosmetics) on