Nikt nie mówił, że regulowanie brwi to łatwa sprawa. Trzeba być precyzyjnym, mieć odpowiednie światło w łazience i wystarczająco dużo czasu, by porządnie się nad tym skupić. Tym bardziej, że granica pomiędzy wyregulowanymi brwiami, a oskubanymi jest naprawdę mała – wystarczy o jeden włos za dużo. Jest jedna rzecz, którą robi większość kobiet i przez to regulacja brwi zawsze kończy się łzami. A można tego uniknąć.

ZOBACZ TEŻ: KSZTAŁT BRWI ZDRADZA, JAKĄ BĘDZIESZ ŻONĄ I KOCHANKĄ

Możesz mieć najbardziej precyzyjną pesetę na świecie, odpowiedni odcień ciepłego światła w łazience czy odległość lustra od twarzy – i nadal źle regulować brwi. Eksperci od brwi twierdzą, że najgorszym błędem, jaki popełniłaś już wiele lat temu, to… kupienie lusterka powiększającego.

Wszyscy znamy ten model – okrągły, odwracany. Z jednej strony normalne lustro, z drugiej pokazuje się człowiek gigant. Ta druga strona sprawia, że widzimy świat i samych siebie w nienaturalnym powiększeniu, co potrafi doprowadzać ludzi do obsesji na punkcie każdego szczegółu. Używając tego lustra podczas regulowania brwi zwyczajnie tracimy perspektywę i nie jesteśmy w stanie odpowiednio ocenić postępów tego procesu.

ZOBACZ TEŻ: MĘSKIM OKIEM: Takich brwi powinnaś się wstydzić!

Problem można bardzo łatwo rozwiązać – wystarczy skorzystać z drugiej strony lustra bądź zwyczajnie nie używać tego do regulowania brwi. Albo skorzystać z pomocy profesjonalisty!