Wizyta u manikiurzystki to dla wielu kobiet rutyna. Regularnie umawiają się do swojego ulubionego salonu aby zadbać o wygląd paznokci, a wiele z nich decyduje się na zabieg ich przedłużania, aby cieszyć się pięknym wyglądem dłoni. Na odświeżenie manicure zapisują się średnio co 3-4 tygodnie.

Niestety okazuje się, że wizyta nawet w ulubionym i sprawdzonym salonie kosmetycznym może zakończyć się tragicznie. Tak stało się w przypadku pewnej Australijki. Kobieta wybrała się do salonu na rutynową usługę odświeżenia swojego akrylowego manicure. Jednak parę tygodni po wizycie zauważyła, że coś jest nie tak. Na początku było to tylko niewielka opuchlizna na środkowym palcu, ale z czasem zaczęła się powiększać, a także zmieniać kolor. Palec stał się zaczerwieniony, następnie fioletowy, w końcu zupełnie sczerniał.

Tydzień po wypełnieniu manicure czubek mojego palca zaczął puchnąć i boleć. W nocy ból stał się tak dotkliwy, że pojechałam do szpitala.

Na miejscu kobieta dostała antybiotyki i skierowanie do specjalisty. Jednak dzień później ból był już nie do zniesienia. Ze sczerniałego palca zaczęła sączyć się ropa. Kobieta wróciła do szpitala i okazało się, że musi natychmiast poddać się zabiegowi, aby pozbyć się infekcji. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, ale kobieta wciąż dochodzi do siebie po paskudnym zakażeniu. Postanowiła opublikować zdjęcia swojego zainfekowanego palca na Facebooku, aby przestrzec inne kobiety przed robieniem manicure w niehigienicznych warunkach.

 

Nigdy wcześniej nie miałam żadnych problemów z tym salonem kosmetycznym i zawsze polecałam go koleżankom. Jednak teraz, gdy sobie o tym pomyślę, nie przypominam sobie, żeby dbano tam o odpowiednie warunki. Przybory do manicure wędrują od klientki do klientki bez żadnej sterylizacji. Nigdy wcześniej się tym nie przejmowałam... aż do teraz!

Pozostaje nam tylko przyłączyć się do tego apelu. Zawsze zwracajcie uwagę na to, czy wasz ulubiony salon kosmetyczny przestrzega odpowiednich warunków higienicznych!