Przyznamy szczerze: kto wygrał finał Tańca z gwiazdami interesowało nas dużo mniej, niż to, kto w czym wystąpi.

Wiadomo, że format show narzuca specyficzne stroje, nie zawsze w najlepszym guście. Ponieważ program rządzi się swoimi prawami, znacznie ciekawiej prezentują się gwiazdy zza kulis, gdzie noszą ubrania nie wybrane przez stylistów stacji, a własnych lub po prostu samodzielnie.

Zobaczcie, jak wygląda nieformalna strona Tańca z gwiazdami:

Dorota Williams, naczelna stylistka TVN, wybrała rewelacyjną tunikę w kolorze złota, razem z dopasowanymi, wysokimi sandałami. Czarna torebka została sprytnie dobrana do czarnego lakieru do paznokci. Lub na odwrót. SIEBIE Dorota zawsze potrafi dobrze ubrać.

Wszystko ładne, ale osobno u Kasi Glinki. Ta sukienka już nie potrzebowała szarego żakietu. Podobnie jak wysokie sandały – dobrane do żakietu, a nie sukienki.

Edyta Herbuś – byłoby nieźle, gdyby ta blada żółć sukienki. Takie kolory mają to do siebie, że lubią być same.

Rewelacyjny zestaw i coś nam mówi, że Edyta Górniak sama go nie skompletowała. Na luzie, bardzo „młody” i jednocześnie kobiecy, z pozorną nonszalancją.

Zrobiona na szaro Julia Kamińska wcale nie prezentuje się ponuro. Rude włosy uwielbiają takie odcienie.

Oryginalnie, a czy ładnie? Nam spódnica Anny Muchy, wyglądająca jak zrobiona z worka na odpady, zupełnie nie przypadła do gustu.

Wiemy, że wypada kończyć optymistycznym akcentem, ale te panie trzeba było gdzieś zmieścić: dwie największe katastrofy stylistyczne wieczoru, czyli Kasia Skrzynecka i Iwona Pavlović.