Nie jest tajemnicą, że celebrytkom opłaca się bywanie na salonach. Nie tylko zyskują rozpoznawalność – choćby miały być znane jedynie z niego – ale i nierzadko zdarzy się, że z eventu nie wyjdą z pustymi rękoma…

ZOBACZ TEŻ: Horodyńska i Jacyków ostro skrytykowali Jessikę Mercedes

Temat tzw. giftów rozdawanych przy tego typu okazjach poruszyła ostatnio w Alei Sław Joanna Horodyńska. Stylistka postanowiła opowiedzieć o sytuacjach, w których to właśnie darmowe prezenty stawały się obiektem pożądania celebrytek…

Nie lubię dostawać „giftów”. Wiem, że niektóre celebrytki to by się zabiły za te gifty. Przychodzą na te eventy, w różne miejsca, by dostać paczkę i się cieszą. Ja jakoś źle się z tym czuję i często mi się zdarza nawet tych giftów nie zabierać ze sobą. Ale znam przypadki, że znane osoby dzwonią do organizatorów i mówią: „tam brakuje tego kremu, na który się umawialiśmy, albo tego zapachu, na który się umawialiśmy”. Tak, tak, takie sytuacje są.

ZOBACZ TEŻ: Horodyńska o Jessice: Nawet rosyjskie blogerki tak nie robią

Cóż… Wiecie, kogo mogła mieć na myśli stylistka?

Horodyńska: Nie lubię giftów... Celebrytki to by się zabiły za te gifty

Horodyńska: Nie lubię giftów... Celebrytki to by się zabiły za te gifty

Horodyńska: Nie lubię giftów... Celebrytki to by się zabiły za te gifty