To może być koniec dla domu mody Christiana Lacroix. Marka popadła w poważne kłopoty finansowe, które zaowocowały gigantycznymi długami. Przychody nie wystarczały na to, aby je spłacić, cała sprawa skończyła się więc w sądzie.

Rozwiązaniem, na które liczył sam Lacroix było znalezienie bogatego nabywcy, który kupiłby dom mody i podreperował jego finanse. Niestety nawet najbardziej poważny z tych, którzy wyrazili swoje zainteresowanie, szejk Ajman, nie zdołał przedstawić sądowi dowodów na to, że posiada odpowiednie zaplecze finansowe.

Decyzja, którą ostatecznie podjął sąd była ogromnym ciosem dla Lacroix, który w wywiadzie dla portalu WWD wyznał, że jest wściekły, rozczarowany i bezradny.

Zbankrutowana marka ma pozostawić tylko około stu pracowników, a jej jedyną metodą zarabiania od teraz będzie pozyskiwanie przychodów z licencji na pewne produkty. W ten sposób Lacroix ma uzbierać sumę wystarczającą do spłacenia długów – do tego czasu nie będzie żadnych nowych kolekcji. Nie wiadomo, ile lat może trwać ten proces.

Projektant zapowiedział jednak, że się nie podda i spróbuje znaleźć inne rozwiązanie na problemy stworzonej przez niego marki. Świat mody jest zszokowany takim obrotem spraw – wszak Christian Lacroix to jeden z największych domów mody.