źródło: Forum
„Brontë Blush” – makijaż inspirowany bohaterkami XIX-wiecznych powieści. Daje efekt rumieńca po wietrze
Istnieje co najmniej kilka sposobów nakładania różu do policzków. W tym sezonie stawiamy na „Brontë Blush”. Efekt naturalnego rumieńca jak po spacerze w wietrzny dzień inspirowany jest bohaterkami klasyków literatury.
Kino od dekad dyktuje trendy w świecie beauty. Gdy na ekranach debiutuje ekranizacja powieści Emily Brontë, w wielkim stylu wraca estetyka romantic revival – nostalgiczna, melancholijna, nieco surowa niczym sceneria legendarnych romansów. To nią inspirowany jest makijaż, w którym Margot Robbie pojawiła się na premierze filmu “Wichrowe wzgórza”, w którym zagrała u boku Jacoba Elordi. Jak wygląda róż Brontë?
„Brontë Blush” – co to za make-up?
Róż Brontë to makijaż, który daje efekt naturalnego rumieńca wywołanego powiewem chłodnego wiatru, ciepłem kominka czy nagłym przypływem emocji. Kolor jest wyrazisty i nakłada się go nieco niżej niż zazwyczaj. Dzięki temu wygląda zmysłowo, kobieco i bardzo naturalnie.
Róż Brontë – w czym tkwi jego fenomen?
Rosnąca popularność różu nakładanego w ten sposób nie jest dziełem przypadku i nie chodzi wyłącznie o premierę “Wichrowych wzgórz”. To część szerszego kontekstu, odpowiedź na zmęczenie estetyką clean girl i nostalgię za romantyzmem. Do łask wracają efektowne koronki, dziewczęce kokardy i pastelowe barwy. Jednym z wiodących trendów 2026 roku okrzyknięto poetcore – estetykę głęboko zakorzenioną w literaturze, introspekcji i emocjonalności. Przejawy fascynacji XIX-wiecznym romansem widać też w sferze beauty. Zamiast perfekcyjnie obrysowanych ust wybieramy w tym sezonie efekt cloud lips – delikatnie rozmytej pomadki jak po pocałunku, a włosy układamy w miękkie, romantyczne fale na wzór filmowych wcieleń Catherine Earnshaw czy Elizabeth Bennet.
Jak uzyskać efekt „Brontë Blush”?
Jak odtworzyć ten zmysłowy make-up krok po kroku, pokazała makijażystka Margot Robbie – Pati Dubroff. Na Instagramie wizażystki pojawiło się nagranie, na którym wyjaśnia, jak uzyskać efekt rumieńca. Pierwszy krok to podkład dający naturalne wykończenie. Następnie najlepiej sięgnąć po kremowy róż w rubinowym odcieniu, nałożyć go na wierzch dłoni, a dopiero później pędzlem na kości policzkowe – niżej niż zazwyczaj. Aby uniknąć nieestetycznych plam, na koniec warto sięgnąć po pędzel do podkładu i delikatnie rozetrzeć nim krawędzie. „Chcemy, żeby był naprawdę rozproszony” – wyjaśnia na nagraniu makijażystka. Kolejny etap to puder i sypki róż nałożony dokładnie w tym samym miejscu, co produkt w kremie. Ostatnim szlifem jest odrobina różowego rozświetlacza.