Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz tworzą jedną z najpopularniejszych par w polskim show-biznesie. Ich relacja od początku wzbudzała ogromne zainteresowanie, a w internecie niejednokrotnie musieli mierzyć się z hejtem. Teraz wyjawili, jak reagują na nich ludzie w codziennych sytuacjach. 

Związek Agnieszki Kaczorowskiej i Marcina Rogacewicza na początku pozostawał owiany tajemnicą. Wszystko zmieniło się, kiedy stało się jasne, że wystąpią razem w „Tańcu z gwiazdami”. Choć para numer 7 zdobyła sympatię wielu widzów, ostatecznie tancerka i aktor pożegnali się z programem w atmosferze skandalu. Poruszenie wywołała emocjonalna przemowa końcowa duetu, w której padło wiele gorzkich słów na temat hejtu, któremu artyści musieli stawić czoła w ostatnich miesiącach. W najnowszym wywiadzie opowiedzieli o tym, jak traktują ich ludzie, których spotykają na co dzień. 

Tak ludzie reagują na Agnieszkę Kaczorowską i Marcina Rogacewicza

Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz tworzą zgrany duet nie tylko w życiu prywatnym. Wspólnie pracują przy wielu projektach zawodowych. Już niedługo premierę będzie miał ich spektakl „7”. Oboje wcielili się też w główne role w nowym audioserialu Audioteki „Zbój – zemsta Janosika”. Przy okazji promocji słuchowiska udzielili wspólnego wywiadu Katarzynie Węsierskiej, w którym opowiedzieli między innymi o kulisach popularności. 

Wszystko, co robimy, jest oceniane. Możemy siedzieć w domu na kanapie, nic nie robić i wtedy nikt tego nie będzie oceniał. Ale jeżeli decydujesz się coś robić, czyli realizować siebie, no to musisz być gotowy na ocenę, opinię.

Wyjaśniła Agnieszka Kaczorowska. Podkreśliła też, że choć sława ma swoje blaski i cienie, na co dzień spotykają się z bardzo ciepłymi reakcjami ludzi, których spotykają chociażby w sklepie. 

agnieszka-kaczorowska-marcin-rogacewicz-audioteka źródło: www.pudelek.pl

Ludzie do nas podchodzą, mówią miłe rzeczy i to jest takie przyjemne. Kiedy jesteś na świeczniku, to ma plusy i minusy, i czasami masz ochotę się schować, masz ochotę być „nonamem” i żeby nikt cię nie znał.

Wyznała tancerka. Opowiedziała też o bardzo miłej sytuacji, która spotkała ją podczas wizyty w aptece. 

(…) zdarza się taka miła sytuacja, że w zwykłej aptece prosisz o lekarstwa i pani mówi: wszystkiego dobrego, pani Agnieszko. Taka zwykła rzecz i czuję się trochę jak w domu, trochę jak u znajomych. Z jednej strony nie masz do końca prywatności, ale z drugiej strony to wszystko, co miłe od ludzi się dostaje, można się poczuć, żyjąc w Warszawie, jakbym żyła w jakiejś małej wiosce, gdzie każdy siebie zna i mówi do siebie po imieniu. To bywa bardzo miłe.

Stwierdziła gwiazda.