Temat noszenia makijażu na siłowni wzbudza niemałe emocje. Wiele kobiet uważa, że to najgorsze, co możemy zafundować naszej skórze, ale wśród głosów krytyki nie brakuje zwolenniczek takiego podejścia. Wygląda więc na to, że to nadal nierozstrzygnięta kwestia. Inaczej jest w przypadku samoopalacza. Z całą pewnością nie powinno się go nakładać przed ćwiczeniami – potwierdza to historia tej dziewczyny.

ZOBACZ TEŻ: KOBIETY POKAZUJĄ JAK SKOŃCZYŁO SIĘ U NICH ROBIENIE DOCZEPÓW (FOTO)

Eve Mallow ze Szkocji przekonała się jakie mogą być konsekwencje nakładania samoopalacza.

Kobieta chciała zaoszczędzić trochę czasu, dlatego tuż przed wyjściem na siłownię nwsmarowała w skórę brązujący balsam. Nie czekając zbyt długo, założyła legginsy i poszła na trening.

Kiedy po ćwiczeniach przebierała się w szatni zobaczyła, że zamiast równomiernej opalenizny na jej nodze są odbite litery. Była to nazwa marki legginsów. Eve podzieliła się zdjęciem swojego nowego tatuażu na Twitterze. Post zyskał ogromną popularność i ma ponad 33 000 polubień.

ZOBACZ TEŻ: KOCHA SOLARIUM DO TEGO STOPNIA, ŻE LUDZIE MYLĄ JĄ Z AFROAMERYKANKĄ!

Makijaż na siłownię to kwestia indywidualna, ale jeśli chcesz uniknąć wpadki z plamami na skórze, lepiej odłóż samoopalacz na czas po treningu.

Co Wy na to?