Joanna Przetakiewicz otworzyła się na temat finansów w związku. W rozmowie dla portalu Plejada wyjawiła, że ona i jej mąż Rinke Rooyens nie podpisali intercyzy, ale mają ze sobą sprawiedliwą umowę i jasno określone podejście do podziału majątku. 

Joanna Przetakiewicz to przedsiębiorczyni, projektantka mody i aktywistka, która od lat z sukcesem prowadzi swoją markę La Mania. Prywatnie związała się z producentem programów telewizyjnych Rinke Rooyensem, z którym w 2020 roku wzięła ślub. W najnowszym wywiadzie ujawniła, że nie zdecydowała się na podpisanie intercyzy, ale z mężem jasno ustalili swoje zasady dotyczące wspólnego majątku. 

Joanna Przetakiewicz o podziale majątku w małżeństwie

O swoim podejściu do pieniędzy w związku Joanna Przetakiewicz opowiedziała w rozmowie dla serwisu Plejada. Projektantka wyjaśniła, że z mężem mają podobne podejście do finansów w małżeństwie. 

My ustaliliśmy od samego początku, że utrzymujemy dom wspólnie. Jak jeździmy na wakacje, wydajemy na to wspólnie. Dzięki Bogu i na szczęście mamy taką sytuację, że my jesteśmy oboje bardzo niezależni finansowo.

Joanna Przetakiewicz wyznała, że ogromne znaczenie od wielu lat ma dla niej niezależność finansowa. 

Jestem niezależna finansowo od mniej więcej trzeciego roku studiów. Wiedziałam, będąc nauczona przez traumatyczne przeżycia w swojej rodzinie, że to jest mój priorytet.

Podkreśliła. Spytana o intercyzę odpowiedziała wprost: „Z Rinke nie mamy intercyzy, aczkolwiek mamy między sobą umowę, która jest bardzo fair.”. Przedsiębiorczyni wróciła też pamięcią do czasów swojego pierwszego małżeństwa, kiedy to zdecydowała się podpisać bardzo niekorzystną dla niej umowę. Wyjaśniła, że to doświadczenie wiele ją nauczyło. 

Natomiast ze swoim pierwszym mężem w ciemno podpisałam intercyzę. On mnie oczywiście zaskoczył też tą sytuacją. Nie byłam jeszcze na tyle mądra i na tyle doświadczona — byłam dzieckiem. Ja ją po prostu podpisałam z pełnym zaufaniem. Ale potem, już będąc na studiach prawniczych, jak ja tę intercyzę sobie przeczytałam i przegadałam ją jeszcze ze swoim profesorem… To po prostu była taka intercyza, że wchodzisz z niczym, wychodzisz z niczym.

Relacjonowała.