Nie da się ukryć, że koronawirus wywrócił naszą rzeczywistość do góry nogami. Zmieniło się wszystko: nasza codzienność, relacje oraz… zwyczaje konsumenckie. Izolacja miała największy wpływ na sposób, w jaki dobieramy produkty i w jaki je kupujemy.

Jak wyglądają wizyty w gabinecie kosmetycznym, jak się do nich przygotować i jakie zabiegi wybieramy najchętniej po okresie izolacji?

Kim jest hipsteader: lockdown i jego konsekwencje

W obliczu zagrożenia, którym był koronawirus zostaliśmy zmuszeni do pozostania w domach. Nagle zostaliśmy postawieni w sytuacji, w której jedynym dostępnym sklepem był ten osiedlowy. Wszystkie galerie oraz większe supermarkety zostały zamknięte. Musieliśmy zacząć sobie radzić sami – korzystać z tego, co mamy pod ręką i co możemy wytworzyć samodzielnie. Nagle okazało się, że niektórych produktów wcale nie potrzebujemy, a nasze podstawowe zapotrzebowanie jest w stanie zaspokoić niewielki sklep.

Kim jest hipsteader: duma z odizolowania

Musieliśmy przyzwyczaić się i oswoić z myślą o zamknięciu. Z początku można było podróżować jedynie w niezbędnych sprawach. Pozostawało nam zatem korzystanie z możliwości otwarcia okna lub przesiadywanie na balkonie lub w ogródku. Nagle okazało się, że praca zdalna niesie za sobą ogromne korzyści. Większa produktywność, lepsze relacje z rodziną i przyjemność płynąca z możliwości pracy na powietrzu. Polubiliśmy ten styl życia na tyle, że część firm zdecydowała się na stałe przenieść tryb pracy z biurowego na zdalny.

Kim jest hipsteader: twórca i odkrywca

Ponieważ mieliśmy dużo czasu wolnego, który mogliśmy spędzić tylko w domu, zaczęliśmy szukać kreatywnych rozwiązań. Na tapet wzięte zostały przeróżne dziedziny: gotowanie, wypieki, hodowla roślin, wytwarzanie przetworów, szycie i wiele, wiele innych. Dużo osób zaczęło interesować się DIY i ekologicznymi rozwiązaniami oraz zero waste. Ludzie zaczęli zwracać uwagę na jakość swojego życia, którego tempo znacznie zwolniło. Właśnie w ten sposób wytworzył się nowy typ konsumenta – hipsteader.

Kim jest hipsteader: profil

Hipsteader przekształcił swój system wartości. Centrum jego życia przeniosło się do mieszkania, które, jak się okazuje, daje nam wiele możliwości. Jeśli chcemy, potrafimy być samowystarczalni. Po social mediach można zauważyć zmianę naszych zainteresowań: wiele osób zajęło się nowymi rzeczami i w ten sposób powstały konta dedykowane wszelkim hobby. Kobiety zaczęły zwracać uwagę na swoją pielęgnację – da się to zauważyć chociażby we wzroście zainteresowania naturalnymi kosmetykami z małych manufaktur. Towarzyszy temu kolejna rzecz: zaczęliśmy wybierać polskie produkty. Z początku był to wynik akcji, w których wszyscy nawoływali do pomocy polskim firmom. Jak się okazało nasze lokalne produkty nie są gorsze, a często są nawet lepsze od swoich odpowiedników. Kobiety o wiele chętniej sięgają po kosmetyki DIY i nauczyły się czerpać z darów natury.

Kim jest hipsteader: zwierzęta

Wraz z dbałością o naturę wzrosła w nas potrzeba posiadania futerkowego pupila. Co ciekawe nie oznacza to wzrostu w sprzedaży zwierząt rasowych, które pochodzą z certyfikowanych hodowli, lecz… ze schronisk. Badania  w USA oraz w Anglii dowiodły, że przez pewien okres w schroniskach wręcz brakowało zwierząt do adopcji. Wynika to też z tego, że ludzi w pandemii dotknęła samotność. Potrzeba towarzystwa została zaspokojona przez czworonogi. Stały się one naszym wsparciem w trudnym i obciążającym psychicznie okresie, jakim była izolacja.

Kim jest hipsteader?

Luksusem przestały być przedmioty. Stał się nim sposób myślenia. Ważniejszy od pieniędzy jest czas. Kreatywność, samowystarczalność, prostota cechują hipsteadera. Wypadł on z wyścigu szczurów i nie ma ochoty do niego wracać. Tak na dobrą sprawę hipsteader ma wiele wspólnego z filozofią slow life, która opiera się na jakości, a nie ilości.

4 niezwykłe ćwiczenia na koncentrację. Przydadzą się na służbowych spotkaniach

Kim jest hipsteader: konswkwencje

Konsekwencje powstania nowego typu konsumenta możemy zaobserwować już teraz. Wystarczy, że wybierzesz się do galerii handlowej, która niegdyś pękała w szwach. Obecnie jest tam niewiele osób. Zamknięte zostały niektóre sklepy – sprzedaż przeniosła się do Internetu. Kiedy dochodziły do nas pierwsze informacje od większych sieciówek o ograniczeniu stacjonarnych punktów, w tłumaczeniu firm mogliśmy przeczytać, że jest to wynik zmiany przyzwyczajeń konsumenckich. Zakupy przez internet pozwalają zaoszczędzić czas, który możemy poświęcić na coś o wiele ważniejszego. Konsumpcjonizm zszedł na dalszy plan. Za to wystarczy wybrać się do parku lub na rower: ścieżki rowerowe nigdy nie były tak ruchliwe jak teraz, a parki tak wypełnione. Pozostaje mieć nadzieję, że te pozytywne zmiany pozostaną z nami na dłużej.