źródło: AKPA
Helena Englert była faworyzowana w szkole aktorskiej? „Miałam nad sobą parasol ochronny”
Nazwisko potrafi otwierać drzwi, ale też stawiać niewidzialne granice. Helena Englert po raz pierwszy opowiedziała otwarcie o przywilejach, które towarzyszyły jej podczas edukacji w szkole aktorskiej. W szczerej rozmowie z Małgorzatą Rozenek przyznała, że znane pochodzenie zapewniało jej „parasol ochronny”…
Helena Englert polska aktorka filmowa, telewizyjna i teatralna pochodząca z Warszawy. Jest córką Jana Englerta i Beaty Ścibakówny. Swoją przygodę z granie zaczęła bardzo wcześnie, bo już w wieku 2 lat. To właśnie wtedy pojawiła się przed kamerą grając w filmie „Superprodukcja” Juliusza Machulskiego. W 2013 r. zagrała z kolei w „Układzie zamkniętym” Ryszarda Bugajskiego, natomiast w latach 2016–2018 mogliśmy podziwiać ją w serialu „Barwy Szczęścia”, w którym wcielała się w postać Angeli Kowalskiej. Oprócz tego publiczność może kojarzyć ją z takich produkcji jak: „Diagnoza”, „W rytmie serca”, „Lepsza połowa”, „Wojenne dziewczyny”, „O mnie się nie martw”, czy „Znaki”. W 2025 r. światło dzienne ujrzał jej debiutancki singel „Pani domu”.
Helena Englert mogła liczyć na lepsze traktowanie w szkole? „Miałam nad sobą parasol ochronny”
Dorastanie w artystycznym domu sprawiło, że nazwisko Englert od początku budziło emocje i oczekiwania. Choć Helena konsekwentnie buduje własną drogę zawodową, nie ukrywa, że znane nazwisko bywało zarówno przepustką, jak i wyzwaniem. Ostatnio aktorka postanowiła otwarcie opowiedzieć o kulisach swojej edukacji i doświadczeniach w branży. Englert gościła ostatnio w podcaście Małgorzaty Rozenek- Majdan, w którym opowiedziała między innymi o tym, jak traktowano ją w szkole aktorskiej.
Ja wiem, że będąc w szkole, miałam nad sobą parasol ochronny, bo wiedziałam, że mam pewnego rodzaju spuściznę i że tak naprawdę kontynuuję, że przechodzę z parteru na pierwsze piętro i wiszą tam nazwiska obojga moich rodziców na tablicach absolwentów
– wyznała szczerze Helena.
Prowadząca postanowiła kontynuować temat i dopytała gwiazdę o to, czy nikt nie podniósł na nią głosu w obawie o reakcję jej taty.
To nie działa tak bezpośrednio. Biorąc pod uwagę te wszystkie afery w szkołach teatralnych, jest to bardzo trudne do nazwania, te nienamacalne sytuacje, natomiast ja mam takie poczucie, że nie mam prawa się wypowiadać na ich temat właśnie ze względu na to, że mnie nikt metaforycznie ani dosłownie w szkole nie dotknął
– odparła aktorka.
Doceniacie jej szczerość?