Po roku pełnym radości, wzruszeń i intensywnej pracy Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski postanowili złapać oddech i udali się do Chin. Prezenterzy nie zapomnieli jednak o swoich fanach relacjonując przebieg podróży na swoim Instagramie. „Taki dzień bez spiny, ale z milionem bodźców”.

Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski to obecnie jedna z najpopularniejszych par w polskim show-biznesie. Pomimo tego, że ich związek od samego początku wzbudzał niemałe kontrowersje i wielu wróżyło im szybki koniec to prezenterzy tworzą dziś zgrane i szczęśliwe małżeństwo. Para stanęła na ślub­nym ko­bier­cu do­kład­nie 25 pa­ździer­ni­ka 2025 r., a uroczystość odbyła się w malowniczej okolicy Poleskiego Parku Narodowego- w hotelu Drob w Urszulinie. W tym szczególnym dniu prezenterzy mogli liczyć na obecność wielu przyjaciół znanych ze świata show- biznesu. Na ich ślubie obecni byli m.in. Mateusz Gessler, Joanna Kurska, Monika Pyrek, Ewa Wachowicz, Edward Miszczak, Agnieszka Hyży, czy Maciej Rock.

Cichopek i Kurzajewski zwiedzają Hongkong

Po hucznym świętowaniu i niezwykle intensywnych tygodniach związanych z przygotowaniami do ślubu, Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski postawili na chwilę oddechu. Choć wielu fanów spodziewało się, że para pojawi się na sylwestrze Polsatu, zakochani zaskoczyli wszystkich inną decyzją. Zamiast czerwonych dywanów i telewizyjnych kamer wybrali egzotyczną podróż, która pozwoliła im zwolnić tempo i skupić się wyłącznie na sobie. Para zdecydowała się udać do Chin, a dokładniej do Shenzhen, czyli nowoczesnej metropolii pełnej futurystycznych drapaczy chmur i dynamicznego rytmu wielkiego miasta. Na tym jednak jednak nie koniec. Będąc w Chinach prezenterzy nie mogli ominąć Hongkongu.

Dziś totalny spontan- wsiedliśmy w pociąg i pojechaliśmy na wycieczkę do Hongkongu z Shenzhen. Podróż minęła mega szybko, wygodnie i bez stresu- zanim się obejrzeliśmy, byliśmy na miejscu.

– zdradzili na swoich Instagramach Cichopek i Kurzajewski.

Hongkong jak zawsze na pełnych obrotach: wysokie budynki, masa ludzi, uliczny chaos, który ma swój klimat. Trochę chodzenia bez planu, trochę patrzenia w górę na drapacze chmur, trochę jedzenia bo akurat było po drodze. Nie goniliśmy za atrakcjami- raczej spacer i cieszenie się chwilą. Taki dzień bez spiny, ale z milionem bodźców. Krótki wypad, a wrażeń jak z dłuższej podróży. Zdecydowanie dobry pomysł

– zdradzili w dalej części wpisu prezenterzy.

Jak myślicie jaki kierunek wybiorą następnym razem?