O Nicol i Barcie Pniewskich znów zrobiło się głośno. Wszystko za sprawą ostatniej wypowiedzi 21-latki, która wyznała, że jej ojciec jest pracoholikiem a ich wspólne chwile należały do rzadkości. „On zawsze był w telefonie”. Czy ich więź rzeczywiście jest tak trudna, jak się wydaje? Teraz głos w tej sprawie zabrał sam Bart.

Nicol Pniewska to influencerka i aspirująca wokalistka, a także uczestniczka trzeciej edycji programu Królowa Przetrwania. Jest córką popularnego stylisty, biznesmena, producenta muzycznego, a także influencera Barta Pniewskiego. Przez pewien czas była związana z synem jednej z najpopularniejszych wokalistek w Polsce, Edyty Górniak– Allanem (Krupą) Enso. Para nie ukrywała swojej relacji i często publikowała wspólne zdjęcia w mediach społecznościowych. Niestety ich związek nie przetrwał próby czasu i zakończył się w lutym 2024 r.

Nicol Pniewska wyznała, że jej ojciec jest pracoholikiem. „On zawsze był w telefonie”

O Nicol ostatnio zrobiło się głośno, a wszystko za sprawą jej udziału w trzeciej edycji Królowej przetrwania. Z uwagi na promocję show Pniewska została niedawno zaproszona do podcastu Małgorzaty Rozenek- Majdan „Bez Maski”. W trakcie rozmowy 21-latka zdradziła, że przez lata praktycznie nie czuła obecności swojego ojca. Dziewczyna wyznała szczerze, że Bart należy do grona tych osób, dla których priorytetem jest praca.

Nie mamy relacji ojciec-córka, tylko mamy bardziej relacje jak kumple z pracy. To jest bardzo przykre. […] Moim jedynym wspomnieniem jest to, że tata zabrał mnie raz do kina i raz kupił mi zestaw, gdzie można robić lody z plasteliny, i faktycznie siedział obok mnie, jak to robiłam. To są jedyne dwa wspomnienia. Wiadomo, jeździliśmy czasem na wakacje, ale on zawsze był w telefonie. […] Przez to, że jest pracoholikiem, on umie rozmawiać tylko przez pracę. Musiałam zacząć pracować, żeby mieć z nim wspólny temat. To jest przykre

– powiedziała w rozmowie z prowadzącą.

Bart Pniewski wprost o „trudnej” relacji z córką Nicol. Już wszystko jasne

Do jej słów szybko odniósł się sam Bart. W rozmowie z Super Expresem przyznał, że choć  faktycznie jest wymagającą osobą, to robi to wszystko z miłości do swojej córki.

Ja od wszystkich, którzy mnie otaczają, wymagam dużo. Żyjemy w świecie, w którym jeżeli nie będziemy od siebie wzajemnie wymagać, to nic w życiu nie zrobimy fajnego. Natomiast kocham ją najmocniej na świecie i wszystko, co w życiu robiłem i robię dalej, to chcę, żeby było jej w życiu dobrze

– wyznał Pniewski.

W dalszej części rozmowy zaznaczył jednak, że jest osobom, która stawia wysoko poprzeczkę nie tylko innym ludziom, ale przede wszystkim sobie:

Przede wszystkim wymagam od siebie, bo jeżeli wymagasz, od siebie dopiero wtedy masz prawo wymagać od innych. Natomiast jestem wręcz przekonany, że nie wymagam za dużo. Nie wymagam za dużo, uważam, że żyjemy w takich czasach, w których niestety nie możemy spocząć na laurach

– wyjaśnił biznesmen.

Pniewski zaznaczył również, że Nicol zawsze mogła na niego liczyć.

Ja byłem z Nicolą od początku jej dążenia w karierze. Byłem na każdym planie zdjęciowym, brałem czynny udział, w spełnianiu jej marzeń, w wyjeździe do Stanów Zjednoczonych. To ja byłem tą osobą, która latała do niej co chwila, żeby ją tam wspierać, jak była w szkole, więc to nie wszystko tak wygląda, jak media to przedstawiają – jak zostało to może powiedziane. Ona też jest młodą dziewczyną, więc też myślę, że nie wszystko mówi tak, jakby to chciała powiedzieć. Kochamy się nad życie, to jest moja gwiazdka, zresztą tak jak Xavier to są dwie moje gwiazdki, moja partnerka i dla nich żyję, a że wymagam, wymagam i zawsze będę

– wyznał HighBart.

Taki tata to skarb?