Księżna Diana zmarła 24 lata temu. Mimo upływu czasu ta tragedia wciąż budzi wiele kontrowersji i pojawia się wokół niej mnóstwo niewiadomych. Od czasu do czasu wypływają nowe fakty, pojawiają się nowi świadkowie, którzy po wielu latach postanawiają przerwać milczenie oraz relacje od osób, które do tej pory unikały o mówieniu o tym zdarzeniu. Zdarzają się także ludzie, którzy szukają sensacji i rozgłosu. Śmierć księżnej Diany to dla tysięcy jej fanów ogromna tragedia, z którą nie mogą pogodzić się do dzisiaj. Nic więc dziwnego, że każdy nowy szczegół od razu zyskuje uwagę.

W ten sposób księżna Diana oszukiwała media! Niewiarygodne jak obcinała włosy!

Śmierć księżnej Diany

Królowa ludzkich serc, bo tak określano księżną Dianę, przez cały czas bycia częścią rodziny królewskiej zaskarbiła sobie sympatię tysięcy ludzi. Historię jej nieszczęśliwego związku śledziło mnóstwo osób. Tamtego dnia księżna jechała ze swoim partnerem, arabskim milionerem Dodim Al.-Fayedem. Za ich autem nieustannie podążali paparazzi, których nie udało się zgubić. Do wypadku doszło w tunelu Alma w Paryżu. Historia śmierci Diany wciąż nie została odkryta. Pojawia się mnóstwo spekulacji, a aura tajemniczości, jaka się nad nią unosi, sprawia, że jest wiecznie żywa. Niedawno pojawił się nowy głos w tej historii. O swoich przeżyciach opowiedział komendant straży pożarnej Xavier Gourmelon.

Dlaczego rodzina królewska nie zaakceptowała pierścionka zaręczynowego księżnej Diany

Historia widziana oczami komendanta straży pożarnej

Tamtego dnia Xavier Gourmelon był jednym z pierwszych, który przybył na miejsce wypadku i pomagał wyciągać księżną Dianę. W rozmowie z redakcją „Daily Mail” zdradził, że księżna z nim rozmawiała i, co więcej, poruszała się.

„Zapytała mnie po angielsku: „O mój Boże, co się stało?”. Rozumiałem, co mówiła i próbowałem ją uspokoić. Trzymałem ją za rękę” – relacjonuje.

Xavier Gourmelon zdradził, że jego zdaniem Diana wyglądała dobrze i nic nie wskazywało na to, by miała jakieś poważne obrażenia. Widoczna była kontuzja ramienia. Jak stwierdził, na samym początku akcji ratunkowej nie zdawał sobie sprawy z tego, z kim ma do czynienia. Dopiero po przeniesieniu księżnej Diany do karetki rozpoznał ją.

Lekarz Frederic Mailliez był przypadkiem w tamtej okolicy i zobaczył poważną kolizję. Jako lekarz chciał udzielić pierwszej pomocy. Swoje wspomnienia relacjonuje w ten sposób:

„Zobaczyłem przepiękną kobietę, na twarzy nie miała żadnych poważnych obrażeń. Nie krwawiła, ale była prawie nieprzytomna i miała trudności z oddychaniem. Zacząłem mówić do niej po angielsku. Uspokajałem, że jestem lekarzem, karetka jest w drodze i wszystko będzie dobrze”.

Niestety, śmierć księżnej Diany nastąpiła jakiś czas później, w szpitalu. Powodem były poważne obrażenia wewnętrzne. Mimo śledztwa i wielu relacji świadków do dzisiaj jest mnóstwo osób, które wierzą, że nie był to zwykły wypadek, lecz zamach.