Przestała się malować, bo faceci nazywali ją oszustką. Zobacz, co ukrywała

przejdź do komentarzy
cysty cysty/instagram.com/misskatn

Jej adoratorzy czuli się bardzo zawiedzeni.

Przecież to tylko pryszcze - słyszą często osoby, które z powodu widocznych zmian skórnych nie są w stanie normalnie funkcjonować. Dla wielu z nas to wydumany problem i objaw przewrażliwienia, bo trądzik to jeszcze nie koniec świata. Tym bardziej, że z łatwością można go ukryć pod makijażem.

Kat Neubrand próbowała wszystkiego, by zakryć swoje niedoskonałości. Nie wychodziła z domu bez grubej warstwy kosmetyków na twarzy, a wszystkie publikowane przez nią zdjęcia były wcześniej starannie retuszowane. Efekt? Przez chwilę czuła się lepiej, ale czar pryskał, kiedy próbowała stworzyć związek.

KIM KARDASHIAN WYZNACZA NOWY WAKACYJNY TREND W MAKIJAŻU

Za każdym razem, kiedy odważyła się zmyć makijaż w obecności kolejnych chłopaków, ci czuli się bardzo rozczarowani. Niektórzy nazwali ją wprost oszustką, która udaje kogoś, kim wcale nie jest. 30-latka sama wreszcie doszła do wniosku, że czas przestać udawać. Lepiej od początku być sobą, by nikogo nie zawieść.

Od kilku miesięcy ogranicza make-up do minimum i dumnie pokazuje się nawet z ogromnymi cystami na buzi. Poniżej zobaczysz to, co ukrywała przez większą część życia.


Polecane wideo

Skomentuj Staraj się pisać bez błędów

dodasz komentarz jako gość

Wasze komentarze (5): sortuj
  • gość 14-07-19, 10:49 cytuj
    gość, 12-07-19, 14:16 napisał(a):
    Liczy się wnętrze

    Hahaa bardzo zabawne w jakim ty swiecie zyjesz. Ona się maluje zeby jakos wyglądać i co komu do tego
  • gość 12-07-19, 17:07 cytuj
    takich zmian tradzikowych nie da sie ukryc, wystarczy ze slonce zle padnie i wszystko widac, ja mam przebarwienia i i tak je widac
  • gość 12-07-19, 15:28 cytuj
    Że skrajności w skrajność: nie rozumiem dlaczego nazywa się kogoś, kto lubi się malować oszustem, kimś płytkim i powierzchownym albo nie akceptującym siebie. Można dobrze czuć się w swojej skórze, akceptować się a mimo to lubić się malować. Ponadto w podkreśleniu urody nie ma nic złego. Tak samo jak z ubraniem. To że się akceptuję nie musi od razu znaczyć że mam chodzić nago albo w wodzie bezkształtnym. Po to są różne fasony by ukrywać pewne mankamenty a podkreślać inne. Idąc tym tropem myślenia nie długo nie będziemy się myć i chodzić z brudnych poplamionych ubraniach bo przecież "nie chcemy nikogo udawać i się akceptujemy w pełni"
  • gość 12-07-19, 14:16 cytuj
    Liczy się wnętrze
  • gość 12-07-19, 10:30 cytuj
    mam w dupie co myślą faceci