Obserwatorzy do Maii Bohosiewicz: Masz brzydkie dziecko? (FOTO)

przejdź do komentarzy
maja bohosiewicz maja bohosiewicz/KAPiF / Instagram (majabohosiewicz)

Aktorka nie wytrzymała i na jej Instagramie...

Prosto z mostu i bez owijania w bawełnę. Te z Was, które śledzą w mediach społecznościowych Maję Bohosiewicz dobrze wiedzą, co mamy na myśli. Aktorka nigdy nie koloruje niczego w swoich opowieściach, jest bardzo bezpośrednia. Kiedy ostatnio zaskoczyła wszystkich swoją odpowiedzią o drugiej ciąży, każda ciężarna kobieta uśmiechnęła się pod nosem.

ZOBACZ: MAJA BOHOSIEWICZ SZCZERZE O CIĄŻY: W DRUGIEJ NIE MACIE JUŻ ZŁUDZEŃ

Na jej Insatgramie często "przewija się" jej dziecko, Maja dba jednak o to, żeby nie pokazywać jego twarzy. Nie podoba się to niektórym obserwatorom, którzy zarzucają jej to, że albo wstydzi się ona swojego dziecka, albo że pociecha jest... brzydka!

Aktorka tym razem nie wytrzymała i postanowiła wyjaśnić wszystkim, dlaczego tak ważna jest dla niej anonimowość jej synka.

Dlaczego gwiazdy nie pokazują twarzy swoich dzieci?


- Zastanawiacie się czemu osoby publiczne najczęściej nie pokazują twarzy swoich dzieci. Rozgrzała nawet dyskusja. Padły trochę śmieszne argumenty, że mamy brzydkie dzieci i boimi się komentarzy na ich temat. Zapewniam was, że mój syn, od urodzenia z miejsca wygrałby casting na dziecko ze słoiczków gerbera. Jeszcze na porodówce, Gdyby przechodziła tamtędy akurat Anna Geddes, od razu rzuciłaby się na niego ze swoim canonem żeby uczynić z niego gwiazdę fotografii niemowlęcej (akurat nie przechodziła). Jak wszystkie matki na świecie wiem jedno, jest piękny. Nawet kiedy był ziemniakiem i przypominał bardziej pomarszczony kciuk niż homo sapiens. No więc czemu czemu czemu tak chętnie pokazujemy nasz obiad, męża, wakacje, a dziecko nie?!! Gotowi? Bach. Po pierwsze i chyba najważniejsze, gdybyśmy raz pokazali publicznie dziecię stałby się ono osobą publiczną. Gdyby ktoś z ukrycia chciał mu zrobić zdjęcia ( uwierzcie mi, że to się nadal dzieje, moja ostatnia "sesja zdjęciowa" miała miejsce na dachu szpitala kiedy to popijałam sok ze Starym, miałam tłuste włosy i minę jak obesrany kot. Sesja trafiła do faktu) potem takie zdjęcie mogliby sobie wszędzie publikować bez zasłaniania jego twarzy. Czy mam prawo decydować za niego o tym aby każdy kto ma ochotę spojrzał w jego ciemne brązowe oczy i wyraził swoją opinie na jego temat? Nath. Nie mam. Po drugie bezpieczeństwo. Pomyślcie, ile jest świrów na tym świecie, którzy mają różne bajzle w głowie. Pomyśli sobie taki wariat, że może skoro osoba publiczna, to ma dużo pieniędzy. Jeszcze tylko podać adres przedszkola i ... tutaj obrzydliwych scenariuszy wyobraźnia podpowiada mi wiele. Dlatego chronimy ich wizerunek. Nie dlatego, że nasze dzieci są brzydkie. Nie dlatego, że czujemy się lepsi i nie zasłużyliście żeby je zobaczyć. Gdybyśmy mogli każdy z nas chciałby się swoim potomstwem chwalić wszędzie i na każdym kroku. Bo każda mama czuje totalną dumę i radość ze swojego małego ziemniaczka. Ale w sumie cieszcie się, bo gdybym mogła kompletnie zaspamowałabym internet jego zdjęciami. Teraz sie powstrzymuje i spamuje rodzine ;-) #friends #momslife #momlife - czytamy obok zdjęcia.

ZOBACZ TEŻ: CIĘŻARNA MAJA BOHOSIEWICZ TRAFIŁA DO SZPITALA


Spodziewałyście się tego?



Zastanawiacie się czemu osoby publiczne najczęściej nie pokazują twarzy swoich dzieci. Rozgrzała nawet dyskusja. Padły trochę śmieszne argumenty, że mamy brzydkie dzieci i boimi się komentarzy na ich temat. Zapewniam was, że mój syn, od urodzenia z miejsca wygrałby casting na dziecko ze słoiczków gerbera. Jeszcze na porodówce, Gdyby przechodziła tamtędy akurat Anna Geddes, od razu rzuciłaby się na niego ze swoim canonem żeby uczynić z niego gwiazdę fotografii niemowlęcej (akurat nie przechodziła). Jak wszystkie matki na świecie wiem jedno, jest piękny. Nawet kiedy był ziemniakiem i przypominał bardziej pomarszczony kciuk niż homo sapiens. No więc czemu czemu czemu tak chętnie pokazujemy nasz obiad, męża, wakacje, a dziecko nie?!! Gotowi? Bach. Po pierwsze i chyba najważniejsze, gdybyśmy raz pokazali publicznie dziecię stałby się ono osobą publiczną. Gdyby ktoś z ukrycia chciał mu zrobić zdjęcia ( uwierzcie mi, że to się nadal dzieje, moja ostatnia "sesja zdjęciowa" miała miejsce na dachu szpitala kiedy to popijałam sok ze Starym, miałam tłuste włosy i minę jak obesrany kot. Sesja trafiła do faktu) potem takie zdjęcie mogliby sobie wszędzie publikować bez zasłaniania jego twarzy. Czy mam prawo decydować za niego o tym aby każdy kto ma ochotę spojrzał w jego ciemne brązowe oczy i wyraził swoją opinie na jego temat? Nath. Nie mam. Po drugie bezpieczeństwo. Pomyślcie, ile jest świrów na tym świecie, którzy mają różne bajzle w głowie. Pomyśli sobie taki wariat, że może skoro osoba publiczna, to ma dużo pieniędzy. Jeszcze tylko podać adres przedszkola i ... tutaj obrzydliwych scenariuszy wyobraźnia podpowiada mi wiele. Dlatego chronimy ich wizerunek. Nie dlatego, że nasze dzieci są brzydkie. Nie dlatego, że czujemy się lepsi i nie zasłużyliście żeby je zobaczyć. Gdybyśmy mogli każdy z nas chciałby się swoim potomstwem chwalić wszędzie i na każdym kroku. Bo każda mama czuje totalną dumę i radość ze swojego małego ziemniaczka. Ale w sumie cieszcie się, bo gdybym mogła kompletnie zaspamowałabym internet jego zdjęciami. Teraz sie powstrzymuje i spamuje rodzine ;-) #friends #momslife #momlife

Post udostępniony przez m a j a b o h o s i e w i cz (@majabohosiewicz)



Obserwatorzy do Maii Bohosiewicz: Masz brzydkie dziecko? (FOTO)

Obserwatorzy do Maii Bohosiewicz: Masz brzydkie dziecko? (FOTO)

Obserwatorzy do Maii Bohosiewicz: Masz brzydkie dziecko? (FOTO)

Obserwatorzy do Maii Bohosiewicz: Masz brzydkie dziecko? (FOTO)

Obserwatorzy do Maii Bohosiewicz: Masz brzydkie dziecko? (FOTO)

Polecane wideo


Skomentuj Staraj się pisać bez błędów

dodasz komentarz jako gość - jeżeli chcesz zarejestrować nicka - załóż konto z avatarami!

Jeszcze nikt tego nie skomentował. Bądź pierwsza!