Mija rok od śmierci Alexandra McQueena

przejdź do komentarzy
alexander mcqueen alexander mcqueen/mat. prasowe

11 lutego 2010 roku świat mody stracił wybitnego projektanta.

Dokładnie rok temu świat obiegła tragiczna wiadomość - utalentowany, ceniony projektant Alexander McQueen odebrał sobie życie. W chwili śmierci miał zaledwie 40 lat.

Dał się poznać jako prawdziwy artysta i wizjoner - jego projekty nierzadko wzbudzały kontrowersje, ale krytycy dość zgodnie przyznawali, że kunszt prezentowany przez McQueena był wybitny.

Nagłe odejście projektanta wstrząsnęło światem mody. McQueen cierpiał na depresję po stracie swojej ukochanej mamy - Joyce McQueen, która przegrała walkę z nowotworem zaledwie dziewięć dni wcześniej.

Znakomity fotograf i przyjaciel Alexandra McQueena, David LaChapelle, wyznał w jednym z wywiadów, że na krótko przed samobójczą śmiercią projektant był w bardzo złej formie.

- Brał mnóstwo narkotyków i był naprawdę nieszczęśliwy - powiedział.

Szokujące szczegóły śmierci projektanta szybko przedostały się do mediów. Alexander McQueen powiesił się w garderobie w swoim domu w Londynie. Wcześniej zażył dużą ilość środków nasennych i uspokajających oraz kokainy, a następnie podciął sobie żyły. Gazety rozpisywały się także o tajemniczej wiadomości, jaką projektant miał zostawić dla swojej rodziny. Później okazało się, że jej treść brzmiała:

"Zaopiekujcie się moimi psami, przepraszam, kocham Was.
Lee"


Pogrzeb projektanta miał miejsce 25 lutego. Ceremonia odbyła się w kościele świętego Pawła w londyńskiej dzielnicy Knightsbridge. Prochy McQueena rozsypano nad szkocką wyspą Skye.

Dzieło Alexandra McQueena jest w dalszym ciągu kontynuowane - dom mody pod nazwiskiem wielkiego projektanta prowadzi obecnie Sarah Burton, jego wieloletnia asystentka. Burton podkreśliła, że nie ma zamiaru zajmować miejsca McQueena ani próbować go zastąpić, a jego duch obecny będzie w każdej kolekcji.

- Nie chcę nawet próbować i go udawać (...). Jestem kobietą, więc naturalnie w projektach pojawi się damski punkt widzenia. Mogą być delikatniejsze, ale zawsze będzie w nich ten specyficzny mrok. Jeśli tego brakuje, to nie doceniasz, czym naprawdę jest światło. Ja przeszłam swego rodzaju szkolenie w dziedzinie mroku, ale sama mam w sobie nieco więcej światła.

- Lee był takim cudownym człowiekiem, jego umysł nigdy się nie wyłączał. Był dla mnie bardzo ważny. Chciało się tylko go uszczęśliwiać, opiekować się nim. Wtedy czułam, że to ja go chronię. Teraz jest tak, jakby to on chronił mnie - powiedziała w wywiadzie, jakiego udzieliła we wrześniu ubiegłego roku.

Zapraszamy do obejrzenia poniższych materiałów filmowych - krótkich wspomnień dotyczących osoby i twórczości Alexandra McQueena:



Reportaż CNN dotyczący śmierci McQueena:








Polecane wideo


Skomentuj Staraj się pisać bez błędów

dodasz komentarz jako gość - jeżeli chcesz zarejestrować nicka - załóż konto z avatarami!

Jeszcze nikt tego nie skomentował. Bądź pierwsza!