Marka popularnych eyelinerów była o krok od wpadki. Internautki nie mają litości

przejdź do komentarzy
kat von d kat von d/unsplash.com/Matheus Ferrero

Sporo zamieszania.

W kosmetyczce każdej z nas jest miejsce na eyeliner, w końcu to jeden z tych kosmetyków, które potrafią odmienić nasz wygląd w zaledwie kilka sekund. Nic więc dziwnego, że poszukujemy trwałych, dobrze napigmentowanych formuł.

ZOBACZ TEŻ: TYM EYELINEREM ZA 20 ZŁOTYCH ZROBISZ SOBIE IDEALNĄ CZARNĄ KRESKĘ JAK U ARIANY

A jeszcze do niedawna faworytem wielu kobiet pozostawał eyeliner od Kat Von D Tattoo Liner. Kosmetyk cieszy się bardzo dobra opinią. Jest trwały, ma ładny, głęboki kolor i pozostaje na swoim miejscu przez naprawdę długi czas – to same plusy, które do tej pory wystarczały jego użytkowniczkom, ale do czasu. Kiedy jedna z dziewczyn opublikowała zdjęcie, na którym porównując wersję mini i oryginalną tubkę eyelinera okazało się, że włożony w środku pojemnik z tuszem w obu przypadkach ma taką samą wielkość, sytuacja odrobinę się zmieniła.

Zdjęcie użytkowniczki Cheyenne Vaughan, które opublikowała na swoim Instagramie wzbudziło sporo zamieszania. Dziewczyna porównała obie wersje i okazało się, że wkład znajdujący się w środku niczym się nie różni. Całe zamieszanie skłoniło również innych użytkowników do przeprowadzenia własnych testów. W grę wchodziła przede wszystkim cena – wiele dziewczyn czuło się oszukanych tym, że kupując droższą (i większą) wersję eyelinera dostają to samo, co marka oferuje w mini eyelinerach.






Na szczęście całą sprawę udało się wyjaśnić. Na oficjalnym instagramowym koncie Kat Von D opublikowane zostało oświadczenie, w którym wyjaśniono na czym polega różnica: To prawda, że rozmiar wkładu znajdującego się w obu wersjach produktu jest taki sam, ale różnica polega na ilości tuszu, który się w nich znajduje. Tak więc w oryginalnej wersji Tattoo Liner jest 0,55 ml, a w pomniejszonej wersji 0,2 ml. To ponad podwójna ilość produktu. Każda marka, która ma podobny zestaw eyelinerów sprzedawanych na rynku potwierdzi takie działania.



Tym oświadczeniem udało się wyjaśnić użytkowniczkom całe zamieszanie i zapewnić, że różnica w obu wersjach, chociaż nie jest widoczna gołym okiem, kryje się w środku i z pewnością nie ma to nic wspólnego z oszukiwaniem klientek. Kosmetyk został oczyszczony z zarzutów, a jego jakość pozostaje niezmienna.

ZOBACZ TEŻ: RITA ORA POKAZUJE, JAK TEJ WIOSNY BĘDZIEMY NOSIĆ CZARNY EYELINER

Co Wy na to?

Polecane wideo

Skomentuj Staraj się pisać bez błędów

dodasz komentarz jako gość

Wasze komentarze (1): sortuj
  • gość 27-02-19, 11:25 cytuj
    Po co rozwalać opakowanie? Wystarczy sprawdzić ile produktu jest w obu wersjach - odpowiednio 0,55 i 0,2 ml. Wystarczyło 30 sekund i dostęp do wyszukiwarki.
    0,5 ml to 1/10 standardowej łyżeczki do herbaty, taka ilość eyelinera kosztuje w S. 89 zł. I to jest absurd.