Dzień w SPA

przejdź do komentarzy
spa spa/mat. prasowe / Wierchomla SKI & SPA Resort

Na co warto wydać pieniądze, od czego się powstrzymać?

Która z nas nie marzy o wizycie w SPA, o poczuciu się zadbaną i rozpieszczaną? Ja się na to skusiłam. Co prawda nie spędziłam tam całego dnia, a całe popołudnie. Jeśli same chcecie się poddać takiej odrobinie luksusu, przeczytajcie, jak było.

Weekendowy wypad do Wierchomla SKI & SPA Resort poprzedziłam porównaniem cen zabiegów. Ponieważ były niższe, niż w przypadku innych instytutów, postanowiłam spróbować.

Jestem młoda, nie potrzebuję niczego liftingującego, silnie działającego, czy wyszczuplającego. Zdecydowałam się zatem na hydromasaż, zabieg na ciało i zabieg na twarz - właśnie w takiej kolejności.

Hydromasaż

Miła recepcjonistka przywitała mnie i wskazała panią, która pomogła przygotować się do kąpieli. Wchodzimy do pokoju wypełnionego świecami i przyjemnym aromatem. Na jego środku stoi sporych rozmiarów, podłużna wanna. Wkładam więc jednorazową bieliznę i do wody. Kosmetyczka oferuje spory wybór soli i olejków, ja wybrałam sól Thalion z mikroelementami morskimi. Po jej wsypaniu cała woda zrobiła się niebieska i nabrała pięknego zapachu. Kosmetyczka włączyła hydromasaż i zostawiła mnie na ok. pół godziny, otoczoną świecami aromatyzowanymi.

Niestety, woda bulgotała tak niemiłosiernie, że zmoczyła całe włosy. Jeśli ktoś nie lubi takiej dodatkowej wilgoci może to być problem.

Strumień wody był dość silny. Po wyjściu z wanny skóra mrowiła i lekko szczypała, ale to znaczy, że masaż faktycznie zadziałał.

Cena: 60 zł

Czy zabieg był wart swojej ceny? Niezupełnie. 20 min. w wannie to sporo, biorąc pod uwagę fakt, że godzinny zabieg masażu ręcznego (nieporównywalnie przyjemniejszego) kosztuje ok. 80 zł w dobrym gabinecie.

Ocena: 5/10

Ciało

Po hydromasażu odpoczynek - zielona herbata i lektura magazynu. Później masażystka prowadzi nas do kolejnego gabinetu. Zaczynamy peeling ciała z masażem.

W środku również świece, do tego nastrojowa muzyka i niesamowicie kojący głos masażystki (jak się okazuje, to też jest ważne).

Wybieram rodzaj peelingu - zdecydowałam się gruboziarnisty w okolicach podatnych na powstawanie cellulitu, na resztę ciała drobnoziarnisty.

Kładziemy się na brzuchu, masażystka zaczyna pracę od stóp do samego karku, odwracamy się i procedura się powtarza. Już po pierwszych pięciu minutach można się niesamowicie odprężyć. Później pora na prysznic i masaż kosmetyczny z elementami ayurvedy, czyli masażu indyjskiego połączonego z akupresurą. W całe moje ciało masażystka wciera oliwkę Thalion, która bosko pachnie i - jak się później okazało - wcale nie zostawia tłustego filmu na ciele.

Z gabinetu wychodzimy z zadbaną, miękką, pachnącą skórą, zrelaksowane i odprężone.

Cena: 120 zł

Czy zabieg wart jest swojej ceny? Jak najbardziej. Chodzi tu nie tylko o ciężką, godzinną pracę masażystki, ale i wspaniały efekt. Nie miałam żadnych zastrzeżeń.

Ocena: 10/10



Twarz

Ostatni zabieg na dziś - twarz. Wchodzę do gabinetu kosmetyczki. I znowu relaksująca muzyka, z tym, że już bez świec i przy znacznie jaśniejszym świetle (ze zrozumiałych względów).

Pani pyta się mnie, jaki mam rodzaj cery... I tu rodzi się poważne zastrzeżenie. Co, jeśli nie potrafię sama poprawnie ocenić swojego typu? Opisuję więc stan skóry i czekam na wyrok - cera mieszana. Specjalistka wcale jednak nie przyjrzała się twarzy, zaproponowała zabieg dla cer mieszanych z wyciągiem z pestek z dyni o wiele obiecującej nazwie Nettare di zucca, który ma zmatowić cerę jednocześnie ją nawilżając.

Najpierw standardowo - demakijaż, później delikatny peeling, serum i maseczka. To ostatnie jest niezwykle przyjemną rzeczą, bo kosmetyczka na twarzy kładzie nam coś w rodzaju budyniowej emulsji, która po pewnym czasie zastyga.

Całość trwa ok. godziny i jest to równie przyjemne, jak masaż. Nie wiem, czy to za sprawą tego drugiego, czy wprawnych dłoni kosmetyczki, ale... zasnęłam na fotelu. To chyba najlepiej świadczy o tym, jak podobne zabiegi odprężają.

Po zakończeniu dotykam skóry. Jest niesamowicie gładka, miękka i faktycznie cała matowa. Nie potrzebuje nawet podkładu.

Cena: 180 zł

Czy zabieg był wart swojej ceny? Nie do końca. Do jego wykonania użyto zaledwie 4-5 kosmetyków (demakijaż, peeling, serum, maseczka). Duży plus jednak za efekty. Różnica była naprawdę wyraźna.

Ocena: 8/10

W ofercie SPA jest też bezpłatny basen (bardzo zresztą wygodny) i sauny. Na miejscu można wypożyczyć szlafrok i ręczniki, które przydają się zwłaszcza do części mokrej.

Polecane wideo


Skomentuj Staraj się pisać bez błędów

dodasz komentarz jako gość - jeżeli chcesz zarejestrować nicka - załóż konto z avatarami!

Jeszcze nikt tego nie skomentował. Bądź pierwsza!