Dorota Roqueplo opowiada o kostiumach do filmu Miasto 44

przejdź do komentarzy
miasto 44 miasto 44/YouTube

"Mieliśmy około pięciu-siedmiu tysięcy sztuk ubrań. Bez kostiumów wojskowych."

Dorota Roqueplo to postać w polskim świecie filmu znana i aż nie wypada jej przedstawiać. Osoby niezwiązane z tym środowiskiem mogą jednak nie wiedzieć, że to ona stworzyła kostiumy awatarów w filmie Sala samobójców, że odpowiadała za stroje aktorów Moim Nikiforze. Teraz na ekranach można zobaczyć Miasto 44, w którym również ona ubierała postaci.

CZYTAJ TEŻ: Garderoba Coco Chanel - Catherine Leterrier o kostiumach do filmowej biografii projektantki

Dorota Roqueplo opowiada o kostiumach do filmu Miasto 44- Miałam mało czasu, ale było mi łatwiej, bo ostatnio pracowałam przy filmach, których akcja rozgrywała się w czasach II wojny - wyjaśnia w rozmowie z magazynem Harper's Bazaar. - Uświadomiłam sobie, że moją ideą będzie pokazać (…) pięknych ludzi w Warszawie. W innej kolorystyce niż zazwyczaj. Bo mamy tendencje do filmów zielono-beżowych. W Mieście '44 miała być przewaga niebieskiego z bordowymi elementami.

Roqueplo dokładnie przestudiowała stroje z tamtej epoki. Twierdzi, że "przed wojną Warszawa była gustowna, nawet awangardowa".

Stroje przywieziono więc z… Paryża. Okazało się, że wyposażenie ich tam było tańsze, niż w Plosce.

- Mieliśmy około pięciu-siedmiu tysięcy sztuk ubrań. Bez kostiumów wojskowych, które przygotowywała Magdalena Rutkiewicz-Luterek. Opanowanie tego ogromu nie było łatwe. Mieliśmy rzeczy z kilku magazynów. Żeby zachować porządek, każdą musiałyśmy opatrzyć metką. (…) Zajmowało się tym dziesięć osób. Jak na polski film to dużo, ale w amerykańskich w napisach końcowych odpowiedzialnych za kostiumy jest minimum kilkanaście.

Oczywiście najważniejsze są kostiumy postaci pierwszoplanowych. Są specjalnie szyte w kilku lub kilkunastu wersjach.


Dorota Roqueplo opowiada o kostiumach do filmu Miasto 44

Dorota Roquelpo opowiada o kostiumach do filmu Miasto 44- Pierwszoplanowa bohaterka, Biedronka, miała cztery wersje jednej sukienki i siedem drugiej.

Okazało się, że problematyczny na planie był… brud. Dlatego, że każda sukienka pobrudzona była inaczej.

- Najtrudniej jest, kiedy - tak jak nam się zdarzyło - scena wychodzenia z kanałów jest filmowana wcześniej niż wchodzenie do nich. Brud ma swoją specyfikę. Jak się kostium pobrudzi bielą, a potem go wyczyścisz, to kolejne pobrudzenie nigdy nie będzie takie samo - wyjaśnia kostiumografka. - Jedne z tych siedmiu sukienek prałyśmy, inne zostawiałyśmy bardzo brudne albo trochę brudne. Tak naprawdę powinnyśmy mieć dwanaście takich sukienek, żeby nie było tylu kłopotów.


Sukienki dość wiernie oddają ówczesne ubrania - uszyto je z wykrojów znalezionych w antykwariacie. Roqueplo dodaje, że pozwoliła sobie tylko na jeden ekscentryzm: "Ubrałam dziewczyny w spodnie. Wtedy to była rzadkość".
Dużo bardziej od urody kostiumów jest ich wierność. Nie powinny być na pierwszym planie, o ile nie jest to film o modzie.

- Kostiumy sprawiają, że dzięki nim wchodzimy w historię, ale jej nie przykrywają.

Wywiad z Dorotą Roquelpo we w wrześniowym wydaniu Harper's Bazaar.
 

Dorota Roquelpo opowiada o kostiumach do filmu Miasto 44

Polecane wideo


Skomentuj Staraj się pisać bez błędów

dodasz komentarz jako gość - jeżeli chcesz zarejestrować nicka - załóż konto z avatarami!

Jeszcze nikt tego nie skomentował. Bądź pierwsza!