Brzydkie Polki

przejdź do komentarzy
uroda uroda/ © KAPiF

Skromne Polki mają się za mało atrakcyjne i po prostu przeciętne.

Najwięcej witaminy mają Polskie dziewczyny, śpiewał kiedyś Rosiewicz. Wiedział chłop, co mówi, bo rzesze mężczyzn (w tym obcokrajowców) zgodnie podzielają to zdanie. Tymczasem Brazylijki i Rosjanki miałyby się o co wykłócać – wszak to one mają o swojej urodzie najlepsze mniemanie. Skromne Polki mają się za mało atrakcyjne i po prostu przeciętne.

Na podstawie badań przeprowadzonych w ciągu ostatnich 13 lat stwierdzono, że Polki i Japonki mają najwięcej zastrzeżeń co do swojej urody. Statystyczna Polka (przepraszam za to określenie – używam go dla uproszczenia, chociaż każda z nas jest wyjątkowa) mając do wyboru dwa słowa na określenie siebie: „atrakcyjna” i „piękna”, zawsze wybierze to pierwsze. Wyjątek stanowi 2 procent rodaczek. Dla porównania – procentowo aż dwa razy więcej Rosjanek uważa się za piękne!

kobieta problem Teraz nasuwa się pytanie: SKĄD TO SIĘ BIERZE? Przede wszystkim z tego, że w Polsce wciąż panuje kult ogółu, nie jednostki. Większość kobiet lęka się wyróżniania, zaś ci pewni swojej urody zazwyczaj bardzo obrywają od otoczenia, które bardzo stara się im udowodnić, że jest inaczej – dla dobra ogółu. Pewność siebie (nie mylić z narcyzmem!) jest u nas wyraźną wadą. Kontynuując nasz łańcuszek przyczynowo-skutkowy: to dlatego, że Polacy mają niską samoocenę. Istnieje u nas coś takiego, jak kultura oceniania. Czy ludzie idą ulicą, stoją w tramwaju, czy wchodzą do klubu, stale mają poczucie, że inni oglądają ich i formułują osądy. I tak jest. Lubimy osądzać innych, zaś sami boimy się być poddani ocenie, a co gorsza – jej negatywnego wyniku. Ponadto znajdywanie w innych wad jest sposobem na sztuczne podniesienie własnej samooceny. Inni też nie są idealni – och, co to za ulga!

Co więcej? Zapomnieliśmy o naszej narodowej cesze – narzekaniu. A to przecież działa źle nie tylko na nastrój, ale również na samoocenę. Wypada nam narzekać, więc wypada również dopatrywać się u siebie różnych niedoskonałości. Tylko po co? Kiedyś kobiety o siebie po prostu dbały i wszystko było cacy. Brzydota była czymś wyjątkowym, najczęściej szpetnym okaleczeniem, bo jeżeli kobieta była zdrowa i miała wszystko na swoim miejscu – w czym problem?


kobieta problem Dzisiaj wzorcem są mass media. Nieosiągalne, ale jednak wzorce. Co ciekawsze, badania pokazują, że chociaż mamy już pewne kryteria „piękna”, to 37 % kobiet i mężczyzn nie zaufałoby komuś o wyglądzie modelki. Rzeczywistość udowadnia, że wyjątkowo piękne kobiety mają problemy z znajdywaniem pracy i partnerów życiowych, którzy po prostu uważają je za kiepskie (bo niepewne) inwestycje.

W ten sposób przechodzimy płynnie do kolejnej przyczyny: mężczyźni. Kobiety doczekały się naprawdę dziwacznych czasów – z jednej strony emancypują się ile wlezie (przynajmniej taki obraz kreują media), z drugiej strony wciąż obowiązują puste zwyczaje grzecznościowe, jak całowanie w rękę czy puszczanie przy drzwiach. Za to prawdziwych, pięknych wyrazów uznania urody nie uświadczy kobieta nigdzie. Bo czy tekst „ale laska” albo gwizd na ulicy można uznać za coś naprawdę budującego? Brakuje kultury chwalenia się i wspierania. Ludziom ciężko nieraz wydusić z siebie „dzień dobry”, więc nic dziwnego, że „podoba mi się pani nowa fryzura” tym bardziej nie przejdzie. A kiedy już jednak przechodzi, co słyszymy ze strony zainteresowanej? „A gdzie tam! Włosy myłam 3 dni temu!/ Ta sukienka to stara szmata!/ A to z przeceny, kupiłam bo już nie było wyboru” – oto odpowiedź na niespodziewaną życzliwość. Kobiety, nieprzygotowane na pochwały, „biją się same”, aby uprzedzić późniejszy atak, który wydaje im się dużo bardziej prawdopodobny.

kobieta problem Oberwało się już prawie każdemu. A teraz pora wywalić słowo „prawie” – pod ogień idą mamy. Tak jest, mamy, które bardzo często są zbyt szczere w swoich subiektywnych ocenach i „dla twojego dobra córko, bo przecież nikt inny jej tego nie powie” informują ją wylewnie o tym, że przytyła i że ta fryzura jej kompletnie nie pasuje. Kiedy zaś dziecko wychowuje się zdobione pieszczotliwym zdrobnieniem „Pyzulka”, to ta „pyza” siedzi w niej również w dorosłym życiu. Zresztą, dziecku nie można ciągle mówić, jakie ono to piękne nie jest, bo mu się w głowie poprzewraca. Taki stereotyp wciąż pokutuje.

Tyle powodów, ale wciąż pytanie „dlaczego?” nie daje spokoju. Chirurdzy plastyczni ogłaszają wszem i wobec, że Polki nie potrzebują operacji plastycznych, że mamy najpiękniejsze w świecie kości policzkowe, a Brytyjczycy wręcz szaleją na punkcie polskich żon. Wygląda na to, że sporo nas zaślepia.

Artykuł na podstawie wywiadu z dr Anną Gizą-Poleszczuk (wywiad w dodatku Wysokie Obcasy), socjologiem z Uniwersytetu Warszawskiego przeprowadzonego przez Katarzynę Bosacką.

Polecane wideo


Skomentuj Staraj się pisać bez błędów

dodasz komentarz jako gość - jeżeli chcesz zarejestrować nicka - załóż konto z avatarami!

Jeszcze nikt tego nie skomentował. Bądź pierwsza!