Brązowo nam

przejdź do komentarzy
uroda uroda/ © KAPiF & PR Photos

Gwiazdy są blade. Na ulicach niestety wszystkie odcienie pomarańczy.

Po anoreksji, bulimii, ortoreksji i innych „reksjach”, przyszła nowa „modna” choroba. „Modna”, bo wywołana niczym innym, a ogólną tendencją bycia pięknym, zdrowym i – co najważniejsze – opalonym. Mówi się, że bogacąca się społeczność Europejska i Północnoamerykańska będzie narażona głównie na choroby psychiczne oraz związane z tym różnego rodzaju zachwiania. Proszę bardzo – oto kolejny dowód tej tezy – TANOREKSJA, czyli uzależnienie od opalenizny.

Przywędrowała razem z wycieczkami do Tunezji, Turcji, Grecji i innych ciepłych krajów. Pod koniec ubiegłego stulecia ci, którzy mieli pieniądze, zaczęli wygrzewać się w ciepłych krajach, skąd oczywiście wracali cudownie zarumienieni, siejąc powszechną zazdrość tych, których na takie wakacje nie było stać. Piękni musieli być opaleni. Modelki, gwiazdy sportu i ekranu, a ostatnio nawet politycy. A ponieważ społeczeństwo zdaje się – niestety – nie mieć swojego rozumu, moda na brązową skórę ogarnęła całe masy, sprawiając, że na ulicach zrobiło się tłoczno od jasnowłosych męskich i damskich piękności, którzy paradowali i paradują nadal dumnie ukazując swoje brązowe oblicza, brzuchy, nogi i dekolty. Jasne, że lwia część społeczeństwa nie zaczęła nagle aż tak masowo bawić na Kanarach, chyba, że Kanary to nazwa nowo otwartego solarium tuż za rogiem. Jedyna złotówka za minutę, ale w karnecie ma się już za połowę ceny, więc czemu nie wziąć od razu 150 minut? Na nic alarm dermatologów na temat szkodliwości promieni z lamp o niebieskiej poświacie. Solaria mają się dobrze, podobnie jak tony bronzerów, samoopalaczy, olejków i pudrów brązujących.

Solariów ci u nas dostatek. Wiemy, wiemy, bo widzimy. Nie zdajemy sobie jednak sprawy z tego, że 3 cudownie smagłych niewiast i mężczyzn ma poważne problemy z psychiką. Podobnie jak anorektyczka boi się, że wciąż jest za gruba, tak tanorektyczce wciąż zdaje się, że wygląda zbyt blado.

Dermatolodzy i psychologowie już dawno zauważyli ten problem. W poszukiwaniu materiałów do tego artykułu odwiedziłam kilka stron medycznych, forów itp. I co widzę? Dziewczyny rękami i nogami bronią się przed uznaniem tego zjawiska chorobą.

No tak - skoro solarium jest tak niezdrowe, to dlaczego powstaje ich coraz więcej?? Przez to pociąga mnie ono coraz bardziej i przez to nie mogę się opanowac:/...Ale nie nazwałabym tego tanoreksją...JA CHCĘ TYLKO ŁADNIE WYGLĄDAĆ!! - pisze Marta [zachowałam oryginalną pisownię].

– Przychodzą do mnie młode osoby uzależnione od opalania, którym w żaden sposób nie można wytłumaczyć, że ich skóra ulega nieodwracalnemu zniszczeniu – opowiada Katarzyna Matczuk, kosmetyczka z gabinetu Terra Spa. – Podobnie jak np. palacze twierdzą, że nałóg ich nie dotyczy. Część z nich jest tak mocno opalona, że wygląda, jakby miały brudną skórę, jednak nadal czuje się zbyt blada i przez to mniej atrakcyjna – dodaje. Takim klientkom sugeruję bardzo często rozmowę z bliskimi lub psychologiem. Niestety moje rady trafiają w próżnię – twierdzi kosmetyczka.

Nazwa pochodzi od angielskiego słowa „tan”, co znaczy „opalenizna”, „opalać się”. Tam, skąd pochodzi nazwa, pochodzi i sama choroba. Tyle tylko, że w Stanach Zjednoczonych tanorektyków wysyła się na specjalistyczne leczenie od kiedy stwierdzono, że 90% przypadków zachorowań na raka skóry to ofiary solarium i nadmiernego wystawiania ciała na promienie słoneczne. U nas wciąż jeszcze patrzy się na to z politowaniem (niektórzy patrzą z podziwem czy zazdrością) i absolutnie nic nie robi.

Specjaliści biją na alarm, bo szaleństwo to ma niestety marne skutki, o których sami zainteresowani nie chcą słyszeć. Tymczasem ich nałóg jest często równie silny jak palenie papierosów czy nałogowe picie alkoholu. Bo przecież tak naprawdę można uzależnić się od wszystkiego.

Tanoreksja najbardziej widoczna jest u nastolatków, zarówno dziewcząt, jak i chłopców.

- Nie mogę wyobrazić sobie siebie bladej – mówi pewna dziewczyna na forum internetowym (nick Fiona). – Wyglądam z natury jak Irlandka – blada, z rudo-brązowymi włosami. Jakbym nie chodziła do solarium i nie farbowała włosów, ludzie by mnie nie poznali.

Dodaje też, że na solaryjnym łóżku wyleguje się niemal co drugi dzień.

Co na to naukowcy?

- To nie jest takie proste zjawisko – mówi dr Wagner, amerykański uczony zajmujący się badaniem tanoreksji. – Myślę, że na chorobę wpływa wiele czynników, jak choćby kulturalne czy psychologiczne.

Dr Wagner zaczął od badania miłośników plaż. Okazało się, że dzięki specjalistycznym testom można było udowodnić, że ok. 1 plażowiczów była uzależniona od opalania dokładnie tak, jak alkoholik od dziennej dawki napoju „z procentami”. Według badań czynnik kulturowy jest zbyt silny, aby można było z tym skutecznie walczyć, ponieważ opalenizna pomaga w zdobyciu odpowiedniego statusu wśród społeczeństwa.

Wystarczy rzut oka, aby się o tym przekonać. Wiele znanych osobistości mediów i świata show-biznesu jest opalonych, prezentując światu horrendalnie drogie balejaże, chemicznie wybielane zęby i tysiące odcieni brązu na skórze.

Jak rozpoznać tanorektyka? Przede wszystkim – jest brązowy. :-) Po drugie, denerwuje się, kiedy zwraca się uwagę na jego/jej nadmierną opaleniznę. Nie trzeba też dodawać, że mnóstwo czasu spędza w solarium, a blade jest dla niego po prostu brzydkie.

- Opalenizna sprawia, że twoja skóra wygląda ładniej – mówi Dorota. – Pomaga wyrównać koloryt skóry. Jeśli mam wybór: aerobik albo solarium, to wybieram to drugie, bo tam nie muszę się wysilać, a wychodzę ładniejsza.

Jednak dla Doroty opalenizna to praca. Pracuje w solarium Malibu, gdzie z łóżek opalających może korzystać do woli, oczywiście po godzinach pracy.

- To między innymi dlatego kocham swoją pracę – dodaje. – Tyle tylko, że teraz naprawdę dużo czasu leżę na tych łóżkach, bo jak tu nie wykorzystać czegoś darmowego. No i nie tylko kobiety się opalają. Przychodzi do nas coraz więcej facetów. Są takie dni, że jest ich znacznie więcej, niż dziewczyn.

Czy podobają się jej opaleni mężczyźni?

- No jasne, że tak. Bladzi wydają mi się tacy bez wyrazu, no wiesz. Chociaż raz przyszła do solarium jedna dziewczyna, za rękę ze swoim chłopakiem. Ona nie chciała, a ten ją ciągnął – opowiada Dorota z przejęciem. – I powiedziała mu „pomarańczowy nie jest naturalnym kolorem skóry”. Pomyślałam, że to nie było specjalnie miłe z jej strony. Każda kobieta to słyszała i każda była opalona. I mi też się nieprzyjemnie zrobiło, że ktoś mnie oskarża o bycie sztuczną. Tylko że trochę racji w tym było... Z kolei z tym opalaniem jest tak, że po pewnym czasie nie zauważasz, jak bardzo jesteś brązowa. Masz szczeniaka i nagle spostrzegasz, że to już duży pies. Tak samo jest z chodzeniem na solarium. Zaczynasz dwa razy w tygodniu, aż w końcu ktoś zwraca ci uwagę, a ty się burzysz, czego on się czepia.

Czy byłaby w stanie przestać się opalać?

- Nie, to silniejsze ode mnie – wzdycha Dorota bezradnie. Podobnie piszą na forach setki tanorektyków.

Zaciekawiła mnie też wypowiedź pewnej pani psycholog z poczuciem humoru, która stwierdza, że tanoreksja objawia się też nadmiernym przyciemnianiem skóry przy pomocy samoopalaczy, fluidów, bronzerów itp., czyli całej armii kosmetyków, na które ludzie wydają fortuny.

- Kobieta wstaje z łóżka i widzi swoją bladą twarz w lustrze. To nie jest do końca normalne, że nie podoba się jej naturalny odcień i tak skrzętnie chowa go pod grubą warstwą brązowego pudru. Nie wspominam już o haitańskich blondynkach, czyli mulatka made in Poland. Te kobiety miałyby poważny problem, gdyby ich mężczyzna musiał oglądać je przez kilka dni patrząc na ich naturalny kolor skóry. Podejrzewam, że zaczęłyby smarować się węglem, byleby wyglądać ciemniej. Przesadzam? No trochę, ale to tylko po to, żeby pokazać, co zaobserwowałam. Miałam już kilka takich pacjentek – to, co wyprawiają są poważnymi wskaźnikami braku akceptacji siebie. Nie widzę specjalnej różnicy pomiędzy anorektyczką a tanorektyczką, jeśli chodzi o podejście do swojego wyglądu – komentuje specjalistka.

Fakty medyczne dla przypomnienia:


20-minutowa sesja w solarium = całodzienny pobyt na mocno nasłonecznionej plaży w upalny dzień

12 godzin - tyle czasu dopuszczają dermatolodzy na roczne spędzenie w solarium

10 min raz w miesiącu w zimie - tyle wystarczy, aby poprawić sobie nastrój na solaryjnym łóżku przy braku słońca

- niegdyś rak skóry dotyczył głównie ratowników z terenów o dużym nasłonecznieniu i ludzi starszych, którzy pracowali na zewnątrz, dzisiaj dotyka coraz większej liczby młodych osób, z czego większość stanowią tanorektycy

- włókna kolagenowe odpowiedzialne za elastyczność skóry nie regenerują się po zniszczeniu, a niszczy je m.in. promieniowanie UV; dlatego skóra poddawana reguarnym seansom opalania starzenie się nieporównywalnie szybciej, niż chroniona przed słońcem,

- obecne kremy i mleczka do opalania najczęściej chronią przed poparzeniami, natomiast nie chronią przed zniszczeniem włókien kolagenowych!

Polecane wideo


Skomentuj Staraj się pisać bez błędów

dodasz komentarz jako gość - jeżeli chcesz zarejestrować nicka - załóż konto z avatarami!

Jeszcze nikt tego nie skomentował. Bądź pierwsza!